Nie wiem Szymon Ty chyba masz jakiś kompleks wielkości Bayernu. Wcześniej po dwumeczu z Arsenalem wjeżdżałeś z jakimiś komentarzami na kibiców Kanonierów, teraz szukasz jakichś wyimaginowanych wymówek, których nikt nie stosuje, ani Moyes, ani piłkarze, ani kibice MU. Czy ktoś pisze, że MU nie awansowało bo Rooney nie był w 100% zdrowy? Nie. Czy ktoś pisze, że Bayern awansował fartem albo niezasłużenie? Nie.
O zdrowiu Rooneya nikt by pewnie nie napomknął słowem gdyby nie Twój durny komentarz. Od początku było wiadomo, że raczej na pewno go postawią na nogi, od początku było wiadomo, że coś tam sobie zrobił, przecież nie kuśtykał w meczu na Old Trafford dla śmiechu, nikt nie powiedział, że na pewno nie zagra, wręcz przeciwnie dzień przed meczem Moyes powiedział, że raczej będzie zdolny do gry. Jak go pytali czemu nie było go w kadrze z Newcastle i jak z jego zdrowiem miał kłamać żeby Cię ucieszyć? Może nie byli na 100% pewni czy zagra, może chcieli zmusić Guardiolę do bycia przygotowanym na wariant gry MU bez Rooneya. Ani to nie było niemoralne, ani nieuczciwe ani nowe bo i w Bayernie, i w Barcelonie, i w Realu, i w Chelsea w takiej sytuacji zachowają się tak samo w przypadku urazu swojej gwiazdy więc nie mam pojęcia o co się przypieprzasz.
Teraz sam dwumecz po raz kolejny. Nikt, NIKT, nie negował klasy Bayernu, nie twierdził, że MU odpadło bo Rooney nie wykorzystał jednej setki, bo Van Persie miał kontuzje, bo świat jest a Bayern miał szczęście. Wygrał faworyt, zespół lepszy, dojrzalszy, bardziej rozwinięty piłkarsko. Bayern grał w swoją grę, Manchester mu tylko przeszkadzał bo jest za słaby żeby ścierać się z Bawarczykami grając w otwarty futbol. Najśmieszniejsze jest jednak to, że stawiając autobus w bramce, zawężając maksymalnie pole gry, ten do bólu przeciętny w tym sezonie MU był bliżej awansu niż Arsenal, Juventus czy Barcelona i do momentu kiedy były realne szanse na awans stworzył sobie więcej okazji do zdobycia bramki niż przeważający Bawarczycy, który w przeciwieństwie do tych spotkań nie mógł sobie na moment pozwolić na lekceważenie rywala.
Koniec końców awansował Bayern bo jest zespołem lepszym, dojrzalszym i lepiej skonstruowanym. Trochę naiwne jest jednak patrzenie cały czas przez różowe okulary i twierdzenie, że Bayern dostał bramkę i jest tak zajebisty, że nagle zaczął grać inny, galaktyczny futbol. Robben nie zaczął nagle grać innego meczu, był cały czas tak samo dobry, gracze MU desperacko ale i mądrze się bronili, w pewnym momencie w tym murze zrobiła się dziura i cała konstrukcja się zawaliła, Robben i spółka nagle dostali dużo więcej miejsca a gracze United nie wiedzieli czy atakować czy się bronić. Gdyby zostawiali tyle przestrzeni Bawarczykom od pierwszego meczu to po 20 minutach dwumecz byłby skończony bo grali z zespołem, któremu mogli jedynie przeszkadzać i liczyć na kontry a to, o dziwo, okazało się skuteczną bronią przez większość dwumeczu.
Bayern Guardioli jest i będzie klasową drużyną, pewnie wygrają LM, jak nie w tym roku, to za dwa albo trzy, w Niemczech będą dalej golić rywali, może i złapią w tym sezonie potrójną koronę. Zatrudniając Pepa w Monachium myśleli pewnie, że ten zespół osiągnie jeszcze wyższy stopień ewolucji, IMO piłkarsko robi on krok w tył i jak widać na tym forum widzą to nawet kibice Bawarczyków. Bayern Juppa cenię jeszcze bardziej niż Barcelonę Guardioli, to był zespół, na który IMO nie było sposobu, nawet taka murarka MU pewnie niewiele by dała bo ta drużyna była kompletnie nieobliczalna. Panowała totalnie nad wydarzeniami na boisku, umiała bronić, miała bardzo szeroki repertuar poczynań ofensywnych i zwyczajnie nie było sposobu żeby się przygotować na mecz z nimi. Bayern Guardioli przejął większość walorów tamtej drużyny ale Pep dodał moim zdaniem jedną poważną wadę - Bayern stał się PRZEWIDYWALNY i właśnie dlatego tak długo męczył się z dużo słabszym MU. Angole mogli być przygotowani na usilne próby włażenia Bawarczyków do bramki z piłką i się nie zawiedli. I jeśli nie w tym sezonie to za jakiś czas, podobnie jak swego czasu Barcelona, wydaje mi się, że Bayern będzie spotykał się z coraz większym oporem przeciwników.



