Finał
USA - Japonia 5:2 (Lloyd 3, 5, 16, Holiday 14, Heath 54 - Ogimi 27, Johnston 52-samobójcza)
Finał w zasadzie skończył się zanim się na dobre rozpoczął. Amerykanki zmiażdżyły Japonki w niewiele ponad kwadrans - dwa pierwsze gole zdobyła Lloyd (niemal identyczne, płaskie zagrania w pole karne ze stałych fragmentów i strzały wbiegającej kapitan Amerykanek), na 3:0 podwyższyła po fatalnym błędzie Iwashimizu Holiday, a w 16 min. Lloyd fantastycznym lobem z połowy boiska skompletowała hat-tricka. Trzeba oddać Japonkom, że po takim łomocie nie poddały się i zrobiły wszystko, aby zakończyć mecz jak najlepiej, trochę ożywienia wniosła weteranka Homare Sawa, która pojawiła się na boisku już w 1. połowie. W 27 min. po błędzie Julie Johnston (dziś najsłabsza wśród Amerykanek) Ogimi znalazła się w sytuacji sam na sam i pokonała piękną Hope Solo. Kilka minut później Japonki miały kolejną sytuację, ale tym razem Solo była na posterunku. Na początku 2. połowy po dośrodkowaniu z lewej strony Johnston głową skierowała piłkę do własnej bramki i wydawało się, że może się zdarzyć cud. Wątpliwości rozwiała już 2 minuty później po rzucie rożnym i nieudanym wyjściu z bramki Kaihori Tobin Heath. W 63 min. mógł paść szósty gol dla Amerykanek, ale Alex Morgan minimalnie spudłowała. Przez ostatnie 20 minut Amerykanki dały pograć Japonkom, które uzyskały nawet przewagę i stworzyły kilka sytuacji, ale losy meczu były już dawno rozstrzygnięte.
Carli Lloyd w pełni zasłużenie zdobyła Złotą Piłkę, okazała się również najlepszą snajperką obok Celii Sasić (chociaż oficjalnie nagrodę dostała chyba Niemka). Najlepszą bramkarką została wybrana oczywiście Hope Solo, aczkolwiek trzeba przyznać, że poza meczem z Australią (kiedy to dwukrotnie interweniowała wprost genialnie) w pozostałych meczach miała bardzo niewiele okazji do pokazania swoich umiejętności. Mimo to passa ponad 500 minut z czystym kontem robi wrażenie. Najlepszą młodą piłkarką Kanadyjka Kadeisha Buchanan, która faktycznie wyróżniała się w swoim zespole.
Brąz dla Angielek, co cieszy, bo w przekroju turnieju zagrały kapitalnie, poza tym mają pocieszenie za niesamowicie pechową porażkę w półfinale - jest to zarazem ich pierwszy medal w historii MŚ.



