PS. Wilmore, człowieku weź już przestań, bo czytać się tego nie da. Krótko i zwięźle. W polemikę z Tobą nie zamierzam się wdawać. Tak tylko uprzedzam jakby zachciało Ci się podyskutować.

Post Wyświetl pojedynczy post autor: BERGKAMP » 30 mar 2010, 14:16
BERGKAMP
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kamil232 » 30 mar 2010, 16:41
Kamil232
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bienias » 30 mar 2010, 16:53
pod zamkiem krolewskim to mogli co najwyzej zatrzymac krola Zygmunta III WazeKamil232 pisze: Tak jak była Polcija jak zatrzymywała 700 bandytów pod Zamkiem Królewskim. .
Bienias

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cris7 » 30 mar 2010, 16:58
Cris7

Post Wyświetl pojedynczy post autor: MENDEZ » 30 mar 2010, 17:15
Wilmore pisze:Gdyby faktycznie zaistniało naruszenie dóbr osobistych klubu i jego pracowników, to na rozwiązaniu umowy by się nie skończyło.
Poddali się presji kibiców, ale nie mają odwagi pozwania GW do sądu. To chyba jasno pokazuje, kto ma w tym sporze rację.
MENDEZ

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Fishbone » 30 mar 2010, 20:58
Dokładanie. Gazeta Wyborcza aka Lord Wilmore pewnie uważa, że zarząd tak zrobił pod wpływem "presji" chuliganów Lecha. Nic, tylko brać przykład i nie wpuszczać ścierwa na stadiony. Fakt & Super Express ma więcej rozumu na temat obiektywizmu.Kamil232 pisze:Świetna decyzja klubu. Oby w każdym klubie w Polsce byli tacy działacze![]()
Fishbone

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Wilmore » 30 mar 2010, 21:08
O kurde, zostałem całą gazetą?Gazeta Wyborcza aka Lord Wilmore
Wilmore

Post Wyświetl pojedynczy post autor: MENDEZ » 31 mar 2010, 0:08
Afera co nie miara, tylko powiedz mi miszczu co mu udowodniono... albo jakie miał zarzuty.Wilmore pisze:aferze z Reissem
Nawet nie wiesz jak cie pochnełaWilmore pisze:O kurde, zostałem całą gazetą?
E: przygotuj się wilmore na jutrzejszy artykuł GW pod tytułem Lech wybrał kiboli. ahahaaWilmore pisze:To jest naprawdę smutne
MENDEZ
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bienias » 31 mar 2010, 9:59
To jest stowarzyszenie najzyklejsze w świecie, tak samo Twoja zajebista Barcelona, której fanatycznym fanatykiemjestes od kołyski (jak głosi piosenka onetowych napinaczy) ma w swoim stowarzyszeniu bodaj 150 tys członków! I co!?
Widze jakis problem masz. Za pierwszym raem bylem pewien ze to jednarazowy wyskok ale zmieniam zdanie.Jednak, że uwielbiam jak onetowe osoby, "fanatycy" () potężnych klubów Europy, którzy na mecze nie chodzą, tym bardziej w Polsce, a już nie mówię o Poznaniu, o który się rozchodzi, wiedzą lepiej od klubu i jego fanatykach, kibicach czy po poznańsku - kiboli.
Drogi partnerze, kolego, koleżanko, postronny widzu.
Jestem kibicem piłkarskim. Wiem, że dla Was może to dziwne, może niezrozumiałe, ale to niezbywalna część mnie. Tak naprawdę, dla Was nie ma to znaczenia jakiej drużynie kibicuję, to ważne tylko dla nas kibiców. Ludzi, którzy spotkania swojej drużyny stawiają zawsze na pierwszym miejscu, ludzi których rytm życia biegnie zgodnie z harmonogramem rozgrywek. W rytm ich uzależnienia!
Każde spotkanie naszej drużyny traktujemy ze śmiertelną powagą. Dla was może to dziwne, ale dla nas to sprawa niemal śmiertelnie poważna. Ot choćby data i godzina meczu. To dziwne wiem, ale w dniu meczu, w tych konkretnych godzinach nie ma niemal nic ważniejszego. Gotowi jesteśmy ryzykować kłótnie z najbliższymi, gotowi jesteśmy zrezygnować z innych rozrywek, sexu, wyjazdów, imprez, ślubów, byle tylko dostać kolejną działkę naszego narkotyku. Narkotyku, który serwują nam tylko w tym konkretnym miejscu w tej konkretnej godzinie. W barze, na stadionie, przed telewizorem w domu, siedzimy i czekamy aż poczujemy w końcu ten znajomy uzależniający niepokój i podniecenie.
Grają! Narkotyk Działa! Dla Was pewnie wynik tego spotkania nie ma żadnego znaczenia. Dla nas ma. Przez te 90 czasem więcej minut nasze emocje zmieniają się w rytm wyniku: 0-1 zdenerwowanie, 0-2 złość, 0-3 rezygnacja, 1-3 wyczekiwanie, 2-3 nadzieja, 3-3 radość, 4-3 euforia. Nasze opium wpływa na nasz nastrój na wiele dni, potrafi wywołać radość, potrafi zdołować równie mocno. Czasem doprowadzi do euforii innym razem do płaczu.
Każda kolejna działka powoduje chęć sięgnięcia po następną. Nawet, jeśli wiemy, że po ostatniej czuliśmy się źle sięgniemy po następną w nadziei na lepsze. Niestety nasz narkotyk wywołuje również syndrom odstawienia. Jeśli z jakiegoś powodu nie możemy go dostać i tak wiemy, o której i gdzie moglibyśmy. Mamy wtedy niemal absolutne wyczucie czasu, wspomagane nerwowym spoglądaniem na zegarek. 15, 30minuta, przerwa! Każda upływająca sekunda powoduje dodatkowe zdenerwowanie. Każdy z nas tego doświadczył. Czasem uzależnienie jest tak silne, że nie wytrzymujemy i wysyłamy wiadomości, dzwonimy, szukamy najbliższego punktu dostępu do Internetu. W skrajnym wypadku zaszywamy się w sami koncie z telewizorem, wychodzimy. Wszystko by, choć w części dostać swoją działkę, swoją porcję emocji.
Czasem nawet w obcym mieście potrafimy przejść na jego drugi koniec by znaleźć miejsce gdzie dostaniemy nasz towar i spotkamy współuzależnionych. Czasem zdradzają ich szczegóły, spinka do mankietów, kolor krawata, jedno zasłyszane słowo. Innym razem jest to otwarta manifestacja ulubionego towaru. Czerwony bierze MU, Biały łyka Alma Blanca. A ten nieznajomy, który właśnie cię mija na ulicy? Rzut oka, i ten jeden zdradzający go kawałek ubioru i już wiesz, on cierpi na to samo co ty uzależnił się od bycia Cule. Podświadomie się uśmiechasz, wiesz, że nie zmagasz się z tym sam.
Wiem, że to dziwne, wiem, że coś tak odległego, na co nie mam wpływu, nie powinno wyznaczać mi rytmu życia, wybierać znajomych, decydować o moim nastroju ni o miejscach, w których bywam. Futbol uzależnia. Nic na to nie poradzę. Jestem uzależniony i nie zamierzam przestać!
Bienias
Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 31 mar 2010, 11:16
Przestałem dalej czytać, najpierw powinno być na stadionie.Bienias pisze:W barze, na stadionie, przed telewizorem w domu, siedzimy i czekamy aż poczujemy w końcu ten znajomy uzależniający niepokój i podniecenie.
cloner
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bienias » 31 mar 2010, 11:56
Bienias

Post Wyświetl pojedynczy post autor: MENDEZ » 31 mar 2010, 19:56
Może nie boli ale martwi mnie, że tak dużo osób lubi piłkę w Polsce a na mecze nie chodzą. To raz. Po drugie nie boli mnie to ile sympatyków ma Real czy Barca w Polsce ale wiem, że wiecej niż cała nasza kopana. Ale są to w niemal 100% kibice sukcesu i tylko kibice.Bienias pisze:Boli cie to ze np. Taki Real ma wieksza sympatie w Polsce niz Lech albo ze tysiace Polakow woli jezdzic na mecze swoich druzyn poza krajem niz przyjsc na nasze szare trybuny?
Masz prawo się ze mną nie zgodzić i uważać, jak uważasz. Jednak chciałbym tutaj nieco podważyć Twoją tezę. Fanatyk (w kontekscie kibicowskim) to (jak dla mnie i wielu innych osób, szczególnie zaangazowanych w sfere kibicowską) osoba, która nie tylko utożsamia się z klubem, lubi go it. Ale osoba, która chodzi na mecze swojej drużyny. Osoba, która poświeciła trochę czasu dla klubu, która tworzy atmosfere na trybunach. Naprawdę cieżko mi się z Tobą zgodzić, skoro 99% jej meczy oglądasz w tv. I nie interesuje mnie odległość od klubu. Wg mnie jesteś po prostu (a może i aż) kibicem, fanem klubu. Tak bym to nazwał.Bienias pisze:Czy jestem fanatycznym kibicem? utozsamiam sie z tym tekstem.....
Z całym szacunkiem ale nasze trybuny są częściej żywe niż te na SS czy Camp Nou. Wole trybuny greckie czy polskie od hipszpańskich.Bienias pisze:nasze szare trybuny?
Ale jedno nie wyklucza drugiego. Ja wiem, że GW wpoiła wielu ludziom, że na trybunach w Polsce są tylko rozruby itd a tym bardziej w Poznaniu handluje się narkotykami. Ale uwierz mi, że na trybunach jest spokojnie a nie znam osoby, która idzie na mecz tylko dla atmosfery.Bienias pisze:Dla niektorych liczy sie pilka nozna a nie to co sie dzieje na trybunach
A wiec tak. Z tego co się domyślałem (bo pisłeś, że na Legie nie chodzisz) tak wywnioskowałem. Nie wiem wiec na co chodzisz. Może na Polonie ?Bienias pisze:Mylisz sie ze tacy fani jak ja nie chodzimy na mecze w Polsce. Gdybys przestal byc tak zaslepiony i nie wydawal gornolotnych opinii to wiedzialbys ze na mecze w Polsce chodza rowniez kibice tacy jak ja. Bywamy na meczach chociaz w moim przypadku juz nie na Legii co wyjasnilem w innym temacie.
MENDEZ
Post Wyświetl pojedynczy post autor: No_Name » 31 mar 2010, 23:16
Na stadionie przez większość meczu wyzywać drużynę gości?cloner pisze:Przestałem dalej czytać, najpierw powinno być na stadionie.Bienias pisze:W barze, na stadionie, przed telewizorem w domu, siedzimy i czekamy aż poczujemy w końcu ten znajomy uzależniający niepokój i podniecenie.
No_Name
Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 01 kwie 2010, 0:28
To samo mogę powiedzieć o Was, przejechać tyle kilometrów, żeby zacząć się napinać na linii Gdynia-Gdańskpaku pisze:Na stadionie przez większość meczu wyzywać drużynę gości?
cloner
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bienias » 01 kwie 2010, 14:45
Legia i Wisla chyba maja wiecej:P Kibic sukcesu to kto to?Po drugie nie boli mnie to ile sympatyków ma Real czy Barca w Polsce ale wiem, że wiecej niż cała nasza kopana. Ale są to w niemal 100% kibice sukcesu i tylko kibice.
raz na rok to jezdza tzw waszym jezykiem pikniki. Osobiscie wyjazdy sa regularne. Ostatnio w LM na Niemcy pojechala zorganizowana grupa ponad 300 cules z Polski po uprzednim dostaniu biletow od FC Barcelony. Takie wyjazdy w duzych liczbach odbywaly sie na Ukraine i w latach wczesniejszych do naszych sasiadow.Po za tym, uważam, że tysiące Polaków na mecze zagranicznych klubów nie jezdzi. Choć oczywiście nie znam statystyk. Strzlam. Na pewno już z tej liczby, którzy byli na meczu ukochanej zagranicznej drużyny nie jezdzi tam systematycznie a raz, dwa razy na rok.
sa stadiony jak w Sevilli czy AM na dobrym poziomie kibicowskim.Z całym szacunkiem ale nasze trybuny są częściej żywe niż te na SS czy Camp Nou. Wole trybuny greckie czy polskie od hipszpańskich.
Ale po co GW ma pisac jak to sie oglada w kazdych wiadomosciach. Co final PP to jakies awantury. Na trybunach moze i jest bezpiecznie ale ja mowie o zachowaniu poza. Masz racje ze o Poznaniu nie mam zrodla ale o Legii mam. Uwierz mi ze tu nie jest spokojnie dla normalnego przecietnego kibica(moze byc piknik). Poza tym ty nie znasz. Swego czasu jak chodzilem dosc regularnie na Legie to widzialem mnostwo osob ktorych wynik nie interesowal a darcie mordy i uprzednia popijawa. Mialem nawet kumpla ktory spora czesc meczu spedzal tylem do boiska.Ale jedno nie wyklucza drugiego. Ja wiem, że GW wpoiła wielu ludziom, że na trybunach w Polsce są tylko rozruby itd a tym bardziej w Poznaniu handluje się narkotykami. Ale uwierz mi, że na trybunach jest spokojnie a nie znam osoby, która idzie na mecz tylko dla atmosfery.
Na Legie teraz malo kto chodzi. Ja rowniez jestem w tym wiekszym trendzie. Chodze na mecze w ktorych sam gram oraz na Olimpie W jak mam wolny termin.A wiec tak. Z tego co się domyślałem (bo pisłeś, że na Legie nie chodzisz) tak wywnioskowałem. Nie wiem wiec na co chodzisz. Może na Polonie ?Mniejsza o to.
Chyba.... wiec w moim przypadku jest innaczej chociaz doping na CN to nie jest to samo czego doswiadczalem w Polsce. Oczywiscie masz prawo do swojej wizji tak jak ja mam prawo do swojej wizji nt polskich kiboli.. Tylko teraz czytaj uważnie! Uwaga: taki wyjazd jest chyba bardziej sielankowy, typowo turystyczny i zapewne siedzisz na miejscu obak jakiegos azjata, zajadacie się kiełbasą katalońską i słowa nie wypowiesz chyba, że Barca Barca Baaaarca! Jak to tam w WASZYM hymnie leciA co to za fanatyk, który nie dopinguje swojej drużyny ? I tu nie mówie, że musi być on w kotle, młynie czy jak tam to zwia. Może być i na vipowskich byle by dopingował. A sama obecność czy machanie chusteczkami to wielkie nic, bo inaczej piłkarze Legii nie marudzili by na brak wsparcia od kibiców.
Bienias
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl
Zasady ochrony danych osobowych | Regulamin
Administracja, zarządzanie i wsparcie graficzne forum: pawel.studio