To jest problem. Bardziej chodzi o to, że osoba ogarnięta, widząc, że nic w temacie zmian się nie dzieje, a protesty nie przynoszą skutków, ma plan B w postaci zarabiania i rozwijania się, aby miec alternatywę i lwią część swojego czasu właśnie na to poświęca, a nie na protesty społeczne i angażowanie się w jakieś marsze, tak jak to robią młodzi ludzie, którzy mają od groma wolnego czasu bo nie mają nic.Quercus pisze: ↑23 lip 2025, 10:28Jak generalnie zgadzam się z tym, że nasza polityka lubi przysłaniać kluczowe tematy sprawami mniej istotnymi, tak uważam, że podałeś bardzo nietrafione argumenty.johny batonik pisze: ↑23 lip 2025, 10:18No bo są istotniejsze tematy, a zarobiona osoba i tak sobie ogarnie zioło i ma w dupie to czy będzie to zalegalizowane czy nie. To własnie ktoś, kto nic nie osiągnął, nie ma znajomości, nie ma pieniędzy, będzie zafiksowany tematem i będzie angażował się społecznie.
Tak samo z aborcją. Ktoś kto ma pieniądze i pozycję wie jaki jest stan rzeczy w państwie i że takie protesty aborcyjny nic nie dały, skupia się na zarabianiu, na tym aby na czarna godzinę mieć na wyjazd do innego kraju i tę aborcję zrobić. A protestujący to osoby biedne, które nie mogą sobie na to pozwolić (czyli de facto zazwyczaj młode, na początku swojej kariery) albo zaburzone (i zazwyczaj też biedne) i postulują o aborcje bez podania przyczyny, bo nie potrafią mieć alternatywy i nie potrafią zrozumieć, że nigdy nie będą żyć w Państwie, które będzie zgodne w 100% z ich poglądami, bo tutaj żyją tez inne osoby.
Czy według Ciebie np. kwestia ubezpieczenia zdrowotnego/społecznego w USA też nie jest problemem? W końcu ludzie ogarnięci/bogaci/z koneksjami będą mieli za co pójść do lekarza czy opłacić zabieg.
A taki temat aborcji w Polsce nie przejdzie, bo do tej pory zawsze był PSL, który blokował, a teraz to juz w ogóle większość społeczeństwa jest konserwatywna. Więc co według was zrobi ogarnięta osoba? Będzie chodzić na marsze, angażować się społecznie w jakichś młodzieżówkach i innych bzdetach, czy zacznie pracować na swoje, gromadzić kapitał, próbować jak najlepiej się ustawić, aby ominąć problem nakazów i zakazów w kraju dzięki swojej dobrej sytuacji ekonomicznej?
Co jest ważniejsze, Państwo, które stworzy Ci dobry grunt pod rozwijanie swojej firmy, stabilność podatkowa, czy zalegalizowanie aborcji, aby po 4 latach okazało się, że zostanie ona znowu zaostrzona, bo zmieni się grupa trzymająca władze?
Będąc dobrze zarabiającą osobą, czy ta aborcja będzie czy jej nie będzie - i tak będziesz miał możliwość jej wykonania, czy w Polsce, czy za granicą. A będąc biednym, bez perspektyw, żyjącym z bycia społeczniakiem na marszach, wynegocjujesz aborcję jak dojdzie Lewica do władzy, a za kilka lat stracisz ten przywilej, bo będzie rządzić partia prawicowa. I znowu zostaniesz na łasce Państwa i bedziesz walczyć i prosić się o swoje prawa.






