Nie mogę czegoś takiego znieść. My mamy dwuletnią sunię - znajomi znaleźli ją w lesie, razem z jeszcze jednym szczeniakiem, zamknięte w pudełkuDuch pisze:Niedaleko działki dziadka, ktoś w takim lasku uwiązał psa na króciutkiej linie i zostawił go tam w kagańcu. Trochę tam już chyba siedział, bo dookoła było sporo ziemi skopane. Sąsiad dziadka - weterynarz się nim zajął na szczęście.
To tylko mój przykład, bo pewnie dziennie w całym kraju jest ich multum.
W tym temacie mam zresztą traumę z czasów podstawówki. Kiedy wracałam ze szkoły, widziałam jak gościu wyrzucił z granatowego malucha dobermana i odjechał. Biedny, gonił go, aż tamten znikł za zakrętem. Ilekroć sobie to przypomnę, robi mi się zwyczajnie niedobrze.









