Z małymi minusami, amtosfera na meczu słaba, nie tak jak w Birmingham bo Fields of Anfield, Riong of Fire i pare przyspiewek o piłkarach poleciało, raz nawet starym zwyczajem poobrazalismy rywala (frustrat Persi hehe) ale ucziciwie trzeba przyznac, że Śląsk bije Scouserów na głowe. Ekipa United tez w z zasadzie sie nie popisała co juz jest mega dziwne bo my na wyjazdach dajemy rade o oni siedzieli i wygladali na mega zdziwionych.
co do samego meczu to musze napisac ze Manchesteru wydaje mi sie, na zywo tak słabo grajcego jeszcze nie widziałem. Kompletnie bez pomysły na gre, jakies nieliczne zagrozenia bramki Liverpool wynikały a to z indywidalnej szarży któregoś z Manchesteru albo z błędu naszego zawodnika. 0, słownie ZERO składnej akcji po której byłoby realne zagrożenie bramki. Van Persi frustrat niesamowity, to samo Welbeck widać było po nich ze z każda minuta sa co raz bardziej zniechęceni.
Za to Liverpool, perfekcyjnie z jednym minusem. Wydaje mi się, że Rodgers celowo obiera taką strategię, że momentalnie po zdobyciu gola oddajemy inicjatywe rywalowi i liczymy ze jedna dwie szybkie kontry przypieczetują nasze zwyciestwo. Problem w tym, że kontr ta druzyna jakby wyprowadzac nie potrafiła. Tak samo było w Birmingham i teraz z Manchesterem identycznie. Jedyny razpod koniec meczu Raheem Sterling sam podciągnął piłkę i uderzył w srodek bramki.
Osobne pare zdań nalezy się Gerrardowi i Lucasowi. Juz drugi mecz na którym jestem Ci panowie sa w niesamowitej formie. Fizycznie i motorycznie słabiutko ale inteligencja na boiksu, ustawianie się, pewnosc zagrac, opanowanie WORLD CLASS! Clev i Carrick wczoraj praktycznie nie istnieli.
Skrtel, obrazony na Rodgersa zagrał wybornie, Enriue widac ze wraca do formy z pierwszych mieisecy na Anfield. Sam pozytywny. Troche gorzej niz przed paroma miesiącami gra Agger ale i tak trzyma poziom. Sturridge, wiadomka Król, Cou cholernie blisko trzymany ale i tak dawał rade. Aspas, fajny chłopak, ambitny, chłopaki mówili ze dobrze ułozony tylko kurcze jakby w piłke grac nie umiał. Podejrzewam, że jak Menda z Urugwaju zostanie to sobie Aspas duzo nie pogra. Ba, nawet Moses moze go w obecnej formie ze składu wygryźć.
3 mecze 3 zwyciestwa 0 z tyłu. MASZYNA RUSZYŁA










