
Hiszpanie z grupy wyszli z kompletem punktow pokonujac kolejno Rosje 4:1, Szwecje 2:1 oraz Grecje 2:1. Wyniki co najmniej dobre, ale z Hiszpanami nigdy nic nie wiadomo. Z jednej strony bardzo duza sila ognia z duetem Villa - Torres na czele i bardzo kreatywna druga linia. Z drugiej troche gorzej wygladajaca defensywa, ktora bledow sie jak dotad nie ustrzegala, co w meczu z Wlochami moze miec powazne konsekwencje. Na pewno jakims atutem graczy Aragonesa bedzie fakt, iz w ostatnim meczu fazy grupowej podstawowi pilkarze odpoczywali, podczas, gdy Wlosi do konca grali o awans...

Italia rzutem na tasme awansowala z "grupy smierci" po wczesniejszej porazce 3:0 z Holandia i remisie 1:1 z Rumunia, w koncu pokonala 2:0 Francje jednoczesnie liczac na to, ze grajaca drugim skladem Holandia nie odpusci sobie meczu z Rumunia. I nie odpuscila, dzieki czemu Wlosi sa w cwiercfinale. Teraz ich wczesniejsza gra jest bez znaczenia, zaczyna sie zupelnie nowa zabawa, gdzie pomimo braku w meczu z Hiszpanami Pirlo i Gattuso beda bardzo trudni do pokonania. W koncu na tych pilkarzach karty Donadoniego w drugiej linii sie nie koncza.
Sam mecz zapowiada sie na hit tej fazy turnieju. Wlosi sa dla Hiszpanii przeciwnikiem bardzo niewygodnym - nie przegrali z nimi oficjalnego spotkania od... 2 wrzesnia 1920 roku! (nie liczac IO w Barcelonie 1992 r. ale wtedy nie bylo pelnej swobody selekcji) Kiedy to padl wynik 2:0 dla graczy z polwyspu Iberyjskiego. Czy ta seria zostanie przerwana na stadionie imienia Ernsta Happela w Wiedniu? Czy przelamie sie w koncu Luca Toni?
Tyle slowem wstepu. Zapraszam do dyskusji.








