Liga belgijska - Strona 16

Wszystko o piłce w pozostałych rejonach nie tylko Europy ale i Świata. Ciekawostki, Wyniki, Transfery oraz inne wydarzenia powiązane z piłką nożną.
Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4384
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2629
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 26 wrz 2016, 19:15

Anderlecht - Westerlo 1:2 (Hanni 83' - Heylen 63' Rommens 85')
Niesamowity mecz i wielka sensacja w Brukseli - ostatnie w tabeli Westerlo, mające do tego momentu na koncie zaledwie punkt w siedmiu meczach (i sześć porażek z rzedu) pokonało Anderlecht. Zgodnie z oczekiwaniami, gospodarze od początku mieli inicjatywę, ale Westerlo pokazywało, ze nie zamierza kłaść głowy pod topór - w 13 min. Acolatse po indywidualnej akcji znalazł się w świetnej sytuacji, ale jego strzał obronił Roef. Już minutę pózniej młody Holender próbował po raz kolejny, tym razem niecelnie. Anderlecht, mimo inicjatywy i przewagi w posiadaniu piłki, miał problemy ze sforsowaniem defensywy Westerlo. Najlepszą sytuację dla Fiołków w 1. połowie mial Hanni - po tym, jak Van Langendonck zbyt krótko piąstkował piłka trafiła do Algierczyka, ale jego strzał obronił golkiper Westerlo. Na poczatku 2. polowy Hanni miał kolejna okazję - ładnie zabrał sie z piłka, minął obroncę, ale jego strzał obronił nogą Van Langendonck. Anderlecht naciskał, ale defensywa Westerlo nadal trzymała sie dość dobrze. W 63 min. goście sensacyjnie objęli prowadzenie - wprowadzony na boisko kilka minut wczesniej Christensen dośrodkował z lewego skrzydła, a piłkę strącił głową do siatki Heylen. Po utracie gola Anderlecht wzmógł wysiłki - Hanni miał w 70 min. kolejną sytuację, zdołał minąć Van Langendoncka, ale był zbyt rozpędzony aby trafić do pustej bramki. Opór czerwonej latarni został złamany dopiero w 83 min., kiedy to podanie z głębi pola w pole karne przedłużył głowa Mbodji, a Hanni nie dał szans bramkarzowi Westerlo. Wydawało się, ze goście mogą już tylko bronić remisu, ale tuż po wznowieniu gry prawym skrzydłem popędził reprezentant Trynidadu i Tobago Khaleem Hyland, dośrodkował, a tam Rommens mocno uderzył - piłka po rękach Roef'a odbiła się od poprzeczki, linii bramkowej i dostała w powietrzu rotacji - sędzia uznał, ze przekroczyła wtedy linię bramkową (z powtórek bardzo ciężko stwierdzić czy miał rację). Remis dla Anderlechtu mógł uratować w 88 min. Teodorczyk, ale polski napastnik spudłował fatalnie z kilku metrów. Największa niespodzianka tegorocznych rozgrywek ligowych w Belgii stała się faktem - to jeden z tych niewytłumaczalnych wyników za które kochamy futbol :).

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4384
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2629
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 02 paź 2016, 12:46

9. kolejka

Zulte Waregem - Charleroi 1:1 (Derijck 24' - Bedia 50'-karny)
Rewelacyjny lider został tym razem zatrzymany przez także dobrze spisującą się ekipę Charleroi. 1. połowa nie zachwyciła, ale zdecydowanie lepsza była w tym czasie drużyna Zulte Waregem. Szczególnie aktywny był jej kapitan Mbaye Leye - w 8 min. Senegalczyk w trudnej pozycji uderzył minimalnie obok dalszego słupka. W 24 min. gospodarze objęli już prowadzenie - Kaya dośrodkował z rzutu rożnego, a stoper Derijck nie po raz pierwszy w tym sezonie zdobył gola głową. Lider ligi belgijskiej miał jeszcze kilka okazji - nad bramką uderzał Leye, a Brian Hamalainen z dystansu posłał piłkę obok słupka. Charleroi nie pokazało w pierwszej połowie zupełnie nic, nie oddając nawet celnego strzału na bramkę. Niespodziewanie, 2. połowa zaczęła się od ataków gości - w 47 min. Tainmont wyszedł na dobrą pozycję, ale przegrał pojedynek z wychodzącym z bramki Steppe. W 49 min. Derijck faulował w polu karnym Senegalczyka Mamadou Fall'a, a rzut karny wykorzystał lekkim strzałem Iworyjczyk Bedia. Kilka minut później arbiter podyktował rzut karny (dość wątpliwy) po drugiej tronie boiska, ale mający w tym sezonie już 4 gole na koncie Mbaye Leye nie zdołał pokonać Penneteau - były bramkarz Bastii popisał się świetną obroną. W 61 min. Chris Bedia mógł zdobyć swojego drugiego gola w tym meczu - iworyjski napastnik Charleroi po długim podaniu z głębi pola niepodziewanie ubiegł dwóch niezdecydowanych obrońców gospodarzy, ale w sytuacji sam na sam jego strzał obronił Steppe. Ostatnie pół godziny było dość szarpane - sporo niedokładności z obu stron, brakowało dobrych sytuacji bramkowych. W 87 min. jeszcze jedną okazję miał Mbaye Leye, ale główkował ponad bramką, a w doliczonym czasie gry rezerwowy Oulare po nieco chaotycznej akcji uderzył ponad bramką Charleroi. Mimo remisu Zulte Waregem pozostanie liderem po tej kolejce, gdyż ich przewaga przed tym weekendem wynosiła 4 punkty.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4384
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2629
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 04 paź 2016, 11:35

Standard Liege - Anderlecht 0:1 (Teodorczyk 79')
Po wpadce z Westerlo Anderlecht wygrywa prestiżowy mecz w Liege dzięki kolejnej bramce Łukasza Teodorczyka. Polak był aktywny od pierwszych minut, w pierwszym kwadransie oddał dwa dobre strzały (efektowna przewrotka i główka w poprzeczkę), niestety w obu przypadkach ze spalonych. W ekipie Standardu aktywny był (nie po raz pierwszy w tym sezonie) na prawym skrzydle reprezentant Togo Mathieu Dossevi. Pierwszą stuprocentową okazję miał dla Anderlechtu w 21 min. Chipciu, który po dograniu Acheamponga zwodem na zamach ograł obrońcę, ale strzał z okolic 11. metra obronił nogą Gillet. Standard miał okazję po zagraniu wzdłuż bramki Belfodila do Dosseviego, ale Togijczyk przestrzelił. Pod koniec 1. połowy czujność bramkarza gospodarzy sprawdził Stanciu, ale Gillet poradził sobie z uderzeniem z ostrego kąta. Po przerwie na boisko wszedł w drużynie Standardu Edmilson Junior, i już w 51 min. huknął potężnie z dystansu, a Roef końcami palców trącił piłkę przenosząc ją nad poprzeczką. 2. połowa była dość wyrównana, ale nie obfitowała w sytuacje, do bramki Teodorczyka nie było żadnych czystych okazji do zdobycia gola. Polski napastnik trafił do siatki głową po dośrodkowaniu Stanciu z rzutu rożnego, wygrywając pojedynek główkowy z wypożyczonym z Olympiakosu Cypryjczykiem Laifisem i ubiegając wychodzącego z bramki Gillet'a. Standard był najbliżej wyrównania w 87 min., kiedy to po zbyt krótkim wybiciu piłki głową przez jednego z obrońców sprzed pola karnego uderzał kapitan Standardu Trebel (piłka po rykoszecie wytraciła prędkość i trafiła w ręce Roef'a). Na ostatnie minuty pojawił się na boisku były legionista Orlando Sa, ale nic nie pokazał. Anderlecht odniósł ważne zwycięstwo, które daje Fiołkom drugą pozycję w tabeli za rewelacyjnym Zulte Waregem.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4384
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2629
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 15 paź 2016, 14:07

10. kolejka

Charleroi - Club Brugge 1:0 (Bedia 90')
Mistrzowie Belgii, których kryzys z początku sezonu wydawał się zażegnany (przed tym meczem trzy ligowe wygrane z rzędu), musieli zmierzyć się na wyjeździe z dobrze spisującą się ekipą Charleroi. W drużynie z Brugii nie mogli zagrać m.in. chory Abdoulay Diaby oraz kontuzjowani Izquierdo i Refaelov. 1. połowa należała do Club Brugge. W 8 min. goście rozegrali świetną akcję, piłkę dostał w polu karnym Vanaken i pięta podał do Vossena, ale strzał po ziemi tego ostatniego wybronił były bramkarz Bastii Penneteau. Po wynikłym z tego rzucie rożnym było jeszcze groźniej - piłka trafiła do Wesleya, a ten z bliska trafił w poprzeczkę. W 21 min. będący ostatnio w świetnej formie iworyjski napastnik Charleroi Bedia uderzał tuż sprzed linii pola karnego, ale zbyt lekko, w efekcie Ludovic Butelle wyłapał piłkę. W 30 min. świetnie dośrodkował z lewego skrzydła Vossen, a Vanaken główkował celnie z kilku metrów, lecz doskonałym refleksem popisał się Penneteau - zdążył wyciągnąć rękę i zapobiec utracie gola. W odpowiedzi Damien Marcq uderzył minimalnie obok lewego słupka bramki Club Brugge. Końcówka 1. połowy była już rozgrywana w wolniejszym tempie i bez sytuacji bramkowych. Większa część 2. połowy była wyrównana, ale rozczarowująca - obie strony przeprowadziły szereg akcji ofensywnych, ale rzadko kiedy udawało się je wykończyć celnym strzałem. W 75 min. po rzucie rożnym i zgraniu piłki głową przez Jelle Vossena Vanaken uderzył z bliska ponad bramką. W końcówce kluczową postacią okazał się pomocnik Charleroi Clement Tainmont - w 87 min. po dośrodkowaniu N'Gangi z rzutu wolnego fantastycznym strzałem nożycami zatrudnił francuskiego bramkarza Club Brugge, a w ostatniej minucie podstawowego czasu gry idealnie dośrodkował w pole karne, a tam Iworyjczyk Bedia lekko trącił piłkę głową i zdobył zwycięskiego gola dla Charleroi. Ciekawostka - było to pierwsze domowe zwycięstwo Charleroi nad Club Brugge od... 1996 roku!

Teraz przetrzebiona kontuzjami Brugia zagra u siebie w z FC Porto w Lidze Mistrzów w meczu ostatniej szansy, a Charleroi czeka w następnej kolejce wyjazdowe spotkanie z będącym ostatnio na fali Westerlo.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4384
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2629
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 20 paź 2016, 15:54

KAA Gent - Zulte Waregem 3:0 (Coulibaly 47' Simon 77' van der Bruggen 82')
Obie drużyny przystąpiły do derbów Flandrii z powracającymi po kontuzjach graczami - po stronie Gent Dejaegere wyleczył się po ponad półrocznej przerwie, a w Zulte Waregem Lepoint wrócił po urazie czaszki. 1. połowa była bardzo wyrównana. Lepiej zaczęli goście, ale już w swojej pierwszej ofensywnej akcji piłkarze Gent mieli świetną sytuację - po kontrataku Moses Simon znalazł się w sytuacji sam na sam, ale nieco chyba spanikował i uderzył dość daleko obok bramki. W 21 min. blisko objęcia prowadzenia byli goście – po akcji lewą stroną piłkę dostał z polu karnym Lerager, ale uderzył obok bramki. W 30 min. kolejną szansę mieli gospodarze, ponownie w roli głównej wystąpił Moses Simon, który po akcji lewą stroną dośrodkował, a Dejaegere główkował minimalnie obok lewego słupka. Drużyna Zulte Waregem odpowiedziała chwilę później dośrodkowaniem kapitana Mbaye Leye, po którym Lepoint był centymetry od sięgnięcia piłki i zdobycia gola. W 43 min. prowadzenie powinni objąć gospodarze - strzał Renato Neto z prawej strony pola karnego obronił jednak końcami palców Steppe. W 2. połowie obejrzeliśmy doskonałe widowisko, ze zdecydowaną przewagą Gent. Już w 47 min. prowadzenie dał gospodarzom Coulibaly, uderzeniem głową wykorzystując świetne dośrodkowanie z lewego skrzydła. Piłkarze Gent poszli za ciosem i nadal atakowali - w 53 min. Meite łatwo stracił piłkę na własnej połowie, Foket dograł w pole karne, a tam Coulibaly z kilku metrów trafił w rozpaczliwie interweniującego Steppe. W 66 min. prowadzony na boisko Milicević dokładnie dograł w pole karne do Mosesa Simona, ale bramkostrzelny stoper Timothy Derijck świetną interwencją ubiegł Nigeryjczyka. Chwilę później kolejną okazję miał Gershon (niecelny strzał), ale w 70 min. niespodziewanie to Zulte Waregem miało swoją najlepszą okazję meczu – niepilnowany Brian Hamalainen główkował w słupek, a zaskoczony Lepoint z zalewie kilku metrów przeniósł piłkę ponad bramką. Dwie minuty później gospodarze mogli zamknąć mecz – w polu karnym faulowany był Saief, i on sam podszedł do jedenastki, ale oddał fatalny, lekki strzał który bez problemu wyłapał Steppe. W 77 min. rezerwowy van der Bruggen zagrał doskonałe podanie z głębi pola do Mosesa Simona, a Nigeryjczyk wygrał pojedynek biegowy z Kayą i w sytuacji sam na sam zdobył drugiego gola. Wynik został ustalony w 82 min., kiedy to van der Bruggen uderzył sprzed pola karnego (piłka odbiła się jeszcze od Coulibaly'ego, ale źródła zapisują bramkę byłemu młodzieżowemu reprezentantowi Belgii). Dzięki zwycięstwu Gent jest już tylko trzy punkty za liderującym Anderlechtem, a Zulte Waregem spada na 2. miejsce.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4384
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2629
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 25 paź 2016, 1:56

11. kolejka

KRC Genk - Sint-Truidense VV 1:0 (Karelis 88')
Piłkarze Genk po ciężko wywalczonym zwycięstwie z Athletic Bilbao w LE przystąpili do derbowego meczu. Goście rozpoczęli spotkanie bardzo ofensywnie - już w 1 min. Peeters zatrudnił Bizota celnym strzałem z dystansu, a w 5 min. Yohan Boli ograł sprowadzonego ze Sparty Praga Jakuba Brabeca i mając przed sobą już tylko Bizota uderzył minimalnie obok dalszego słupka. Piłkarze Sint-Truidense kontynuowali ataki, a ospale grający gospodarze odpowiedzieli dopiero w 13 min. - niezawodny Leon Bailey dograł w pole karne do Pozuelo, ten dobrze uderzył, ale William Dutoit spisał się świetnie. W 18 min. goście mieli kolejną okazję, tym razem strzał Jonathana Bamby obronił Bizot. Reszta 1. połowy była dość wyrównana, acz z mniejszą liczbą ciekawych akcji. W 37 min. po rzucie rożnym dla Genk zakotłowało się w polu karnym gości, były obrońca Atletico Madryt Pulido zbyt krótko wybił piłkę, a Leon Bailey uderzył sprzed pola karnego nad bramką. Ostatnie 20 minut spotkania było szczególnie emocjonujące, z szansami z obu stron. W 67 min. po dograniu od Tanzańczyka Samatty prawy obrońca Genk Timothy Castagne ograł obrońcę i uderzył obok bramki. W 73 min. po dośrodkowaniu z lewego skrzyła z bliska główkował po koźle, ale ponad bramką wypożyczony z Charlton do Sint-Truidense Cristian Ceballos. W 76 min. goście wyprowadzili wzorową kontrę zakończoną strzałem przez rezerwowego Nicka Proschwitza, ale Bizot zdołał obronić nogą. W odpowiedzi po podaniu weterana Thomasa Buffela Pozuelo uderzył prosto w Dutoit. Chwilę później Castagne wbiegł z piłką pole karne, podał do stojącego prze bramką Samatty, ale tanzański napastnik uderzył po rykoszecie niecelnie. W 88 min. Pozuelo popisał się fantastycznym uderzeniem prze pola karnego, ale parada Dutoit była bez zarzutu. Po wynikłym z tego rzucie rożnym piłka trafiła w zamieszaniu do Nikosa Karelisa, a wprowadzony na boisko w 2. połowie Grek z najbliższej odległości zdobył jedynego gola meczu, dając Genk cenne trzy punkty. Szkoda STVV, bo w przekroju całego meczu nie grali źle, zwłaszcza w 1. połowie pokazali dobry futbol.

Awatar użytkownika
Enjo
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18788
Rejestracja: 26 lip 2007, 19:03
Reputacja: 2298
Kibicuję: AC Milan

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Enjo » 25 paź 2016, 2:15

Oo,nie widziałem ze Karelis teraz w Belgii jest.
Pamietam go jak gral w kadrze (chyba u21 gdzie jebli Polakow i ich wyeliminowali,ale tu sobie reki nie dam uciac),pozniej w Panacie,ale na wielkiego cracka nie wygladal i tak na dobrą sprawę wyladowal w przecietnym klubie przecietnej ligi.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4384
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2629
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 25 paź 2016, 2:33

Enjo pisze: Oo,nie widziałem ze Karelis teraz w Belgii jest.
Pamietam go jak gral w kadrze (chyba u21 gdzie jebli Polakow i ich wyeliminowali,ale tu sobie reki nie dam uciac),pozniej w Panacie,ale na wielkiego cracka nie wygladal i tak na dobrą sprawę wyladowal w przecietnym klubie przecietnej ligi.
Ten gol z STVV to jego szóste trafienie w tym sezonie ligowym, w ubiegłym sezonie strzelił 10 goli (zapamiętałem zwłaszcza jego ładnego woleja z Anderlechtem pod koniec play-offów). Liga belgijska to chyba rozmiar kapelusza w sam raz dla niego, bo jakiś wybitnych umiejętności jednak nie pokazuje.

Awatar użytkownika
Enjo
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18788
Rejestracja: 26 lip 2007, 19:03
Reputacja: 2298
Kibicuję: AC Milan

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Enjo » 25 paź 2016, 2:43

Tak juz przy okazji to dalej kibicujesz Cementarnicy ?

Dawno,dawno nic na ten temat nie pisales...

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4384
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2629
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 27 paź 2016, 14:04

12. kolejka

Anderlecht - Mechelen 2:0 (Teodorczyk 31' Tielemans 81'-karny)
Po porażce w prestiżowym meczu z Club Brugge Anderlecht podjął Mechelen w trakcie rozgrywanej w środku tygodnia kolejki. Początek mógł być dla Fiołków katastrofalny - w 5 min. wychodzący z bramki Roef sfaulował Verdiera, i miał szczęście, że otrzymał tylko żółtą kartkę. Rzut karny wykonał sam Verdier, ale Roef obronił zbyt lekki strzał piłkarza Mechelen. Anderlechtowi gra wyraźnie się nie kleiła, piłkarze ze stolicy długo nie potrafili zagrozić bramce Anthony'ego Morisa. W 17 min. kolejną okazję dla Mechelen miał po rozegranej z klepki akcji Aleksandar Bjelica, ale w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z bramkarzem Anderlechtu. Gospodarze odpowiedzieli chwilę później celnym strzałem Stanciu z rzutu wolnego. Mecz toczył się w dość sennym tempie, jednak w 31 min. Anderlecht objął prowadzenie - Hanni podał do Teodorczyka, strzał polskiego napastnika został zablokowany, ale dobitka wypożyczonego z Dynama Kijów piłkarza była już skuteczna. W końcówce 1. połowy sytuacja Mechelen jeszcze bardziej pogorszyła się - boisko za faul taktyczny musiał opuścić Bjelica. 2. połowa to całkowita dominacja grającego w liczebnej przewadze i lepszego piłkarsko Anderlechtu. W 53 min. Hanni mógł strzelić gola swojemu byłemu klubowi, ale jego strzał obronił Moris. W 59 min. na bramką uderzał Stanciu, a w 65 min. po szybkim ataku gospodarzy strzelał Acheampong (choć mógł podawać do dobrze ustawionych Stanciu lub Teodorczyka), ale luksemburski bramkarz Mechelen ponownie był na posterunku. Swoją okazję na zdobycie drugiego gola miał też Teodorczyk - po dośrodkowaniu Diego Capela z prawego skrzydła Polak trafił z bliska w poprzeczkę. Wynik na 2:0 ustalił mocnym strzałem pod poprzeczkę z karnego Tielemans (mam wrażenie, że arbiter popełnił błąd - faul na Stanciu był chyba przed polem karnym).

Enjo pisze: Tak juz przy okazji to dalej kibicujesz Cementarnicy ?
Dawno,dawno nic na ten temat nie pisales...
Oczywiście, ale jesteśmy teraz w 4. lidze, skąd trudno nawet regularnie dostawać wyniki meczów :(. O lepsze czasy będzie trudno, klub jet bez pieniędzy i gra juniorami. Perspektyw na powrót do 3. ligi w tej chwili nie ma.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4384
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2629
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 28 paź 2016, 3:22

Charleroi - KRC Genk 2:1 (Ninis 11' Diandy 82' – Karelis 3')
Świetnie spisująca się w tym sezonie ekipa Charleroi podjęła Genk, które gra jak narazie poniżej oczekiwań. To goście objęli jednak prowadzenie już w 3 min. - daleki wyrzut z autu na wysokości pola karnego przedłużył głową bodajże Samatta, a czający się przy dalszym słupku Nikos Karelis z bliska zdobył gola głową. Prowadzenie Genk nie utrzymało się zbyt długo - w 11 min. mocny strzał oddał Tainmont, Bizot zdołał to jeszcze obronić, ale Ninis dobił na pustą bramkę. Wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem, ale to ekipa Genk stopniowo przejmowała inicjatywę i zyskiwała coraz większą przewagę, mimo braku Leona Bailey'a. W 22. min. po dośrodkowaniu Karelisa Samatta główkował z dobrej pozycji w sam środek bramki. W 32 min. były piłkarz Panathinaikosu po raz kolejny dobrze dośrodkował, a wbiegający w pole karne Castagne strzelał z bliska - Penneteau zdołał jednak instynktownie obronić beznadziejnej wydawałoby się sytuacji. Kilka minut później były bramkarz Bastii ponownie został zatrudniony, tym razem po rzucie rożnym strzelał Ndidi. Piłkarze Charleroi mieli spore problemy z wyprowadzeniem jakiegokolwiek ataku, ich jedyną odpowiedzią w 1. połowie był strzał Mamadou Falla z dystansu. W 2. połowie obraz gry całkowicie się zmienił - to gospodarze atakowali i zepchnęli Genk do głębokiej momentami defensywy. Ninis miał szansę na drugiego gola, jego fantastyczny strzał z dystansu z trudem obronił Bizot. Zebrom brakowało przeważnie ostatniego podania otwierającego drogę do bramki, ale w 82 min. ich starania przyniosły efekt. Po rzucie wolnym piłkę zgrał głową Iworyjczyk Bedia, a Senegalczyk Diandy huknął sprzed pola karnego, trafiając do siatki tuż przy słupku. Chaotyczne ataki Genk nie przyniosły już efektów, a Charleroi zmarnowało kilka dobrze zapowiadających się kontrataków. Kolejna porażka podopiecznych Petera Maesa, czołówka zaczyna im powoli uciekać.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4384
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2629
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 29 paź 2016, 0:00

KAA Gent - Standard Liege 1:0 (Coulibaly 70')
Przeżywająca kryzys (ligowe porażki z Club Brugge i Eupen oraz klęska 0:5 z Szachtarem w LE) drużyna Gent podjęła na zakończenie rozgrywanej w środku tygodnia 12. kolejki Standard Liege, w którego wyjściowej jedenastce zadomowił się już chyba były legionista Orlando Sa. 1. połowa była bardzo słaba, ciekawych akcji i sytuacji było jak na lekarstwo. Na początku meczu dobrą piłkę z głębi pola otrzymał kapitan Standardu Trebel, ale nie zdołał minąć Thoelena, który zastąpił dziś Jacoba Rinne w bramce Gent. Trebel trafił jeszcze do siatki, ale wykopał piłkę już z rąk bramkarza gospodarzy. Później przez dłuższy cza na boisku działo się niewiele ciekawego, obejrzeliśmy tylko kilka pół-szans. W 29 min. gola dla gości mógł zdobyć Edmilson Junior, ale jego mocny strzał w krótki róg obronił Thoelen. 2. połowa była zdecydowanie ciekawsze. W 55 min. Edmilson Junior otrzymał doskonałe podanie z głębi pola, ale źle przyjął piłkę, co umożliwiło Thoelenowi skuteczną interwencję. W 66 min. Standard powinien był objąć prowadzenie - sprowadzony w ostatnim okienku transferowym Algierczyk Ishak Belfodil zagrał prostopadłe podanie w tempo do Orlando Sa, ten w sytuacji sam na sam uderzył jednak obok bramki (a mógł jeszcze podawać do Edmilsona Juniora, który miałby przed sobą pustą bramkę). Mimo tych sytuacji dla gości to piłkarze Gent zadali decydujący cios - Milicević dośrodkował z rzutu rożnego, a Kalifa Coulibaly strzałem głową pokonał Gillet'a. W 77 min. wyrównać mógł Edmilson Junior - Belg o brazylijskim pochodzeniu wbiegł z piłką w pole karne, i mimo spychania przez obrońcę zdołał oddać strzał w słupek. W 82 min. mecz mógł zostać rozstrzygnięty - Milicević po raz kolejny doskonale zacentrował z rzutu rożnego, a główka Renato Neto była minimalnie niecelna. Remis mógł uratować dla Standardu rezerwowy Emond, ale po dograniu Collinsa Fai mając przed sobą już tylko Thoelena spudłował. Cenne zwycięstwo Gent, które daje podopiecznym Vanhaezebroucka piąte miejsce w tabeli, a siódmy w tabeli Standard czeka w niedzielę trudny mecz wyjazdowy z Oostende - w przypadku porażki czołowa szóstka (do play-offów awansuje sześć drużyn) wyraźnie oddali się od drużyny Aleksandara Jankovicia.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4384
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2629
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 31 paź 2016, 20:25

13. kolejka

Oostende - Standard Liege 3:1 (Dimata 11' Berrier 21' 48'-karny - Orlando Sa 63')
Drugi z rzędu wyjazdowy mecz drużyny Aleksandara Jankovicia, kolejna porażka. Nowy trener Standardu zaczął dobrze (pewne zwycięstwa z RC Genk i Eupen), ale jego ostatnie wyniki są fatalne, a posada trenera drużyny z Liege jest w Belgii znana jako jedna z najgorętszych - zobaczymy, jak długo na niej wytrzyma. Pierwsze 10 minut meczu z Oostende nie przyniosło żadnych ciekawych akcji którejkolwiek z drużyn, ale w 11 min. gospodarze wykorzystali swoją pierwszą sytuację - z prawego skrzydła dośrodkował Brazylijczyk Fernando Canesin, a Landry Dimata strzałem głową z bliska pokonał Gillet'a. W 21 min. po rzucie wolnym z pozycji nadającej się raczej do dośrodkowana piłkę wrzucił w pole karne były gracz Standardu Berrier, prześlizgnęła się ona przez gąszcz nóg i zaskoczyła Gillet'a. W 32 min. Berrier mógł zdobyć swojego drugiego gola, ale w dobrej pozycji uderzył sprzed pola karnego ponad bramką. Standard nie miał w 1. połowie niemal nic do powiedzenia, podopieczni Jankovicia zupełnie nie mieli koncepcji na ugryzienie solidnie grających gospodarzy. Na początku 2. połowy sytuacja gości jeszcze bardziej pogorszyła się - Collins Fai faulował w polu karnym byłego skrzydłowego Gent El Ghanassy'ego, a rzut karny mocnym strzałem w środek bramki zamienił na gola Berrier. Wydawało się, że jest już po wszystkim, ale niespodziewanie Standard przebudził się - w 63 min. były legionista Orlando Sa po dośrodkowaniu główkował w poprzeczkę, ale jego dobitka była już skuteczna. Goście poszli za ciosem - w 69 min. po kolejnym dośrodkowaniu celnie główkował Orlando Sa, Silvio Proto obronił to uderzenie, a dobitka Collinssa Fai pechowo odbiła się od jego kolegi Ishaka Belfodila. W 72 min. Belfodil dograł wzdłuż pola karnego do Orlando Sa, Portugalczyk obrócił się z piłką, ale jego strzał obronił Proto. Sytuacja gości pogorszyła się po drugiej żółtej kartce dla Collinsa Fai, ale ambitnie atakowali do końca - Belfodil oddał jeszcze niezły strzał sprzed pola karnego, wybroniony przez byłego bramkarza Anderlechtu. Zryw Standardu okazał się zbyt późny, a strata zbyt duża żeby powalczyć o korzystny wynik.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4384
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2629
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 06 lis 2016, 13:00

14. kolejka

KV Kortrijk - Charleroi 2:1 (Saadi 61' Ouali 82' - Pollet 90+3')
Stadion mającej obecnie na swoim koncie najwięcej zdobytych goli w Jupiler League drużyny Kortrijk pozostaje w tym sezonie niezdobytą twierdzą - tym razem gospodarze pokonali świetnie spisujące się Charleroi. Od początku meczu piłkarze Kortrijk agresywnie atakowali i nie dawali rywalom miejsca na rozegranie akcji. W 10 min. po świetnym długim podaniu Dimitriosa Goutasa wypożyczony z Cardiff City Idriss Saadi ograł wychodzącego z bramki Penneteau, ale zdobyciu gola strzałem na pustą bramkę przeszkodziła interwencją Willemsa. Bardzo aktywny był w 1. połowie Kongijczyk Herve Kage, który sprawiał defensywie Charleroi duże problemy. Goście odpowiadali tylko sporadycznie, m.in. w 27-28 min. kiedy to w przeciągu minuty strzelali najpierw Marcq, a później Ninis - w obu przypadkach piłka po rykoszecie wyszła na róg. Pod koniec 1. połowy Saadi mógł otworzyć wynik, ale nie zdołał zamknąć akcji tuż przed bramką, skutecznie interweniował Penneteau. Na początku 2. połowy Zebry zagrały nieco ofensywniej, ale drużyna Kortrijk szybko opanowała sytuację. W 61 min. po doskonałym crossie z głębi pola Saadi przerzucił piłkę na wychodzącym z bramki Penneteau, zdobywając bardzo efektownego gola. Gospodarze naciskali chcąc zamknąć mecz - w 72 min. Metanire zacentrował z prawego skrzydła w pole karne, Herve Kage nie zdołał zamknąć akcji, ale do piłki dopadł Saadi i z bliska przestrzelił. W 75 min. ponownie w pole karne zagrał Metanire, a Herve Kage obrócił się z piłką i uderzył obok bramki. W 82 min. ponownie dogrywającym w pole karne był były piłkarz Metz, a Idir Ouali precyzyjnym strzałem po ziemi przy słupku podwyższył prowadzenie Kortrijk. Charleroi udało się uzyskać honorowego gola po tym jak Pollet oddał w doliczonym czasie gry mocny strzał w długi róg. Bardzo dobry mecz Kortrijk i zasłużone zwycięstwo, w tym sezonie ich bilans domowy to 4-3-0 - z 23 punktami nadal mają kontakt z czołówką i mogą powalczyć o awans do play-offów.

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4384
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2629
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cement » 09 lis 2016, 23:53

Club Brugge - KRC Genk 1:1 (Vossen 85' - Buffel 49')
Początek najciekawiej zapowiadającego się meczu 14. kolejki był dość obiecujący - już w 4 min. Pozuelo zmusił francuskiego bramkarza gospodarzy do wysiłku. Piłkarze z Brugii odpowiedzieli w 6 min., kiedy to z prawego skrzydła dośrodkował w pole karne Limbombe, a główkę Vossena wybronił nie bez problemów Bizot. W 16 min. Vossen ponownie strzelał, tym razem mocno zza pola karnego, ale i tym razem Bizot poradził sobie. W 29 min. po rzucie rożnym dla Genk gospodarze wyprowadzili kontrę, Limbombe podał do Hansa Vanakena, ale ten źle trafił w piłkę i posłał ją daleko od bramki. Przez resztę 1. połowy lepiej prezentowała się ekipa Club Brugge, ale gole nie padły. Na początku 2. połowy to goście objęli prowadzenie – po dośrodkowaniu i zbyt krótkim wybiciu piłki przez van Rhijna dopadł do niej weteran Thomas Buffel, a jego wydawałoby się anemiczny strzał znalazł drogę do siatki po palcach Butelle. Kilka minut później zaskakująco mało widoczny w 1. połowie Bailey ograł w polu karnym kilku graczy Club Brugge i mocno uderzył w krótki róg, ale Butelle obronił. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat, bardzo aktywny był na lewym skrzydle wracający po kontuzji Jose Izquierdo. W 70 min. Kolumbijczyk świetnie dograł w pole karne, a Limbombe był bliski zamknięcia akcji strzałem z bliska. W 78 min. po jednym z nielicznych ataków Genk o siatki trafił wprowadzony na boisko w 2. połowie Tanzańczyk Samatta, ale ze spalonego. Mistrzowie Belgii kontynuowali ataki, momentami zamykając gości w ich polu karnym. Wysiłki Club Brugge przyniosły w końcu efekt w 85 min., kiedy to Jelle Vossen mocnym strzałem z powietrza z pola karnego zdobył gola. W doliczonym czasie gry mecz mógł rozstrzygnąć na korzyść gospodarzy Wesley, który po dośrodkowaniu Vossena celnie główkował, ale Bizot doskonale obronił. Remis nie zadowolił chyba żadnej ze stron - Genk pozostaje poza kwalifikującą się do play-offów czołową szóstką, a Brugia dopiero po raz drugi w tym sezonie ligowym traci punkty u siebie, i od prowadzącego Zulte Waregem dzieli ją sześć oczek.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Piłka nożna na świecie”