Domek nr 10 (temat luźny)

Awatar użytkownika
futbolowa
Czerwona Diablica
Posty: 14485
Rejestracja: 10 kwie 2005, 11:26
Reputacja: 2229
Kibicuję: RKS Raków + ManUTD
Lokalizacja: Miasto Bandyckiej Miłości
Kontakt:

Domek nr 10 (temat luźny)

Post autor: futbolowa » 27 lip 2018, 21:16

cruel pisze: Salas, pitolisz. Ogromna wiekszosc kobiet nie ma zadnych sensownych zainteresowan i to jest fakt. Tu nie chodzi o to ze 'da sie znalezc taka ktora ma' (bo oczywiscie ze tak), ale patrzac procentowo jest dokladnie j.w.
Diamen23 pisze: miałem kolegę w podstawówce, który na wfie walił często przewrotką i nieźle mu to wychodziło Czyli nawet dzieci są w stanie to opanować. Ja bym się niestety połamał przy takiej próbie
U nas też był taki ziom. Co ciekawe, piłka w ogóle go nie interesowała, a jako jedyny co chwilę walił z przewrotki :)
Delpiero14 pisze: Jakby się tak postarała to mogłaby być moją matką
:lol2:
Morrow pisze: Wybacz futbolowa, tak jak Cię lubię, tak to są tak straszne brednie, że aż zęby bolą. Ewidentnie już któryś raz pokazujesz, że masz jakiś nieokreślony problem z facetami, podziałami obowiązków czy rolami społecznymi obu płci. Być może to wynik Twoich doświadczeń albo kwestia otoczenia ale po raz kolejny generalizujesz, choć nie masz do tego podstaw i wałkujesz narrację o pokrzywdzonych kobietach/dziewczynkach, mających ciągle pod górę w stosunku do uprzywilejowanych mężczyzn.
Ale gdzie ja tam coś mówię o mężczyznach? Mówię tylko o tym, czego oczekuje się od nas. Być może jako nie-kobieta nie miałeś szansy tego doświadczyć, ale ja nie znam dziewczyny, która nie musiałaby słuchać tych wszystkich bredni. Co więcej - w innej dyskusji opowiadałam o tym, jak przez podobne stereotypy przewalone mają faceci. Bo np. jak się zajmie dzieckiem, to robią z tego sensację, jakby to było jakieś nie wiadomo co. A tak być nie powinno - nieraz słyszałam od znajomych ojców, że czują się pokrzywdzeni tym, że z góry zakłada się, że nie potrafią nic zrobić przy dziecku.

Poza tym - ja nigdzie nie twierdzę, że faceci nie słyszą takich tekstów, ale nie umiem określić, jak się z nimi czują, bo facetem nie jestem ;)
Morrow pisze: Mnie też rodzice, dziadkowie i znajomi pytali ciągle "kiedy ślub?" i "kiedy dziecko?"? Co w związku z tym? Mam się im kazać odwalić czy wyciągać z tego wnioski o prześladowanych mężczyznach?
A ktoś tam stwierdził, że kobiety są prześladowane?
Morrow pisze: Nie wiem kto Ci czego zabraniał albo co na Tobie wymuszał i nawbijał Ci takich głupot ale nie spotkałem się z rodzicami, którzy uważają, że Kasia to musi przynosić same 5 i zawsze się zachowywać a Wiktorek może się lać z kolegami, byleby tylko zdał do kolejnej klasy. To są przecież jakieś absurdy, można tak w nieskończoność
To, że Ty nie spotkałeś (alleluja!), to nie znaczy, że tego zjawiska nie ma ;)
Morrow pisze: To, że Ty masz taką a nie inną pracę zarobkową to wasze handi ale zamieniłabyś się z nim chętnie rolami? Uważasz, że to Ty jesteś tu pokrzywdzona i masz ciężej?
Skąd taki wniosek?
Morrow pisze: Twoje mityczne "wyższe wymagania" wobec dziewczynek to jedynie Twój własny wymysł.
Poczytaj sobie wyniki jakichś badań na ten temat. Na pedagogice musiałam przetrawić tego całe mnóstwo i w każdym wynik był jednoznaczny - ludzie uważają, że wyższe wymagania stawia się dziewczynom w niemal każdej dziedzinie poza techniką i siłą fizyczną.
Morrow pisze: Nie mam pojęcia w jakich kręgach się obracasz, ja dookoła sibie widzę mnóstwo elokwentnych dziewczynek, które już nie mają problemów z publicznymi wystąpieniami i wręcz emanują pewnością siebie oraz chłopców w ich wieku, którzy zawstydzeni chowają się za rodzicem na pytanie o to co chcą zjeść.
To samo obserwuję w swoim otoczeniu - role się odwróciły ;)
Morrow pisze: Miało być bez komentarza ale kto wam wmawia? Nauczycielka, mama, tata?
Moi rodzice tacy nie byli, ale już rodzice moich znajomych owszem. To samo tyczyło się nauczycieli. Nie wiem jak to wygląda dzisiaj, ale mogę się tylko domyślać na podstawie tego, jak czepiają się mojej bratanicy, że lubi pająki i potwory albo lubi grać w piłkę (od nauczycielki usłyszała, że dziewczynkom nie wolno, mimo że w naszym mieście funkcjonują dwa kluby żeńskie). Albo jak chrześniakowi powiedzieli, że szermierkę uprawiają tylko baby i żeby sobie darował.
DDK pisze: futbolowa czy uczysz córki jak się maluje płot czy pazkoncie? Czy wolisz żeby się znała na samochodach czy np. kosmetykach? Kupowałaś jej lalki barbie czy samochodziki?
Malowała płot, ma tony samochodzików i naprawia z dziadkiem motocykl ;) Ja chyba nie jestem wzorcowym przykładem matki.
Tomusmc pisze: Zgadzam się, a słyszałem o ludziach, którzy decydowali się na dziecko żeby RATOWAĆ ZWIĄZEK! To jest dopiero chore podejście bo koniec końców cierpi najbardziej dziecko
Znam takie osoby - co ciekawe, często to facet chciał zatrzymać laskę na dziecko. Rok-dwa lata i po temacie.
Tomusmc pisze: Jakbym posłuchał chociaż jednej osoby, która pytała się mnie kiedy będą dzieci czy ślub to bym pewnie teraz alimenty płacił i był po rozwodzie
U nas najwięcej nacisków było na dziecko - najpierw pierwsze, teraz drugie.

Swoją drogą, nie wiem czy ktoś z Was jest jedynakiem, ale przepytałam niedawno wszystkich znajomych jedynaków i wszyscy są niezadowoleni z tego, że nie mają rodzeństwa. Mówią, że o ile na pewnym etapie dzieciństwa fajnie było mieć pełnię uwagi rodziców, o tyle w dorosłym życiu czują się z tym źle - bo kiedyś zostaną sami, nie wiedzą, co to więź między rodzeństwem itd.

I z jednej strony nie chciałabym skazywać na to Zośki, ale z drugiej - totalnie boję się trzeciej ciąży. A nawet nie tyle samej ciąży, co wychowywania kolejnego dziecka i przerabiania tego wszystkiego od nowa.
Ilka pisze: Nie Jedna z moich zasad A tak na poważnie to nie chcę zdjęć nago Chcę w jakiś fajnych ubraniach, w fajnym miejscu.
Wczoraj napisał mi gościu, który proponuje akt czarno-biały bezwizerunkowy Co prawda fajne są takie zdjęcia, gdzie widzisz np. samą pupę, albo sylwetkę bez odkrywania całości, ale to nie dla mnie
Bardzo podobają mi się takie akty. Kiedyś koleżanka wrzuciła na fejsa - widać tam samą sylwetkę, fotograf bawił się jakoś światłem i cieniem, że jej nie widać. Zdjęcia są meeega sensualne, piękne, bardzo ze smakiem. Coś takiego miło mieć w swoim posiadaniu :)
cruel pisze: Tak jak Morrow pisze, Futbolowa, az bije od Ciebie jakis gleboki problem dotyczacy facetow. Juz kiedys pytalem, czy to byly moze relacje z ojcem, ale napisalas z nie. Nie wiem, moze po prostu masz jakis ukryty bol zwiazany z tym, ze w wieku 14-25 nie moglas wykorzystac urody jako karty przetargowej, i bylas po prostu na przegranej pozycji w porownaniu z innymi dziewczynami? Albo bol zwiazany z tym ze faceci tak silna uwage przywiazuja do kobiecej urody, i ladniejsze maja latwiej (no bo maja oczywiscie, tu nie ma co negowac)?
Kurczę, taj szczerze, to wydawało mi się, że ja mam problem dotyczący kobiet, a nie facetów, ale może o czymś nie wiem :D Ja zawsze lepiej dogadywałam się z facetami, zawsze się z facetami trzymałam, miałam zajebiste relacje z ojcem i kiepskie z mamą (zmieniło się to dopiero w dorosłym życiu). Dla odmiany, mimo że miałam zawsze stałą paczkę dziewczyn wokół siebie, nie da się ukryć, że miałam z nimi problem, chociażby dlatego, że ilekroć zaczynałam się spotykać z jakimś gościem, jedna z moich koleżanek odbijała go, tak dla sportu ;)

Poza tym - tak jak pisałam wyżej - posty o życiu i o wymaganiach wobec kobiet nie są efektem "pretensji" do facetów, tylko do społeczeństwa ;) Nie dalej jak parę dni temu rozmawialiśmy o rolach w domu, gdzie pisałam, że uważam, że winne temu, że niektórzy faceci są nieogarniętymi nierobami są przede wszystkim matki, które tak ich wychowały i partnerki, które najpierw nie wymagały nic, a po latach mają pretensje ;)
cruel pisze: Salas, pitolisz. Ogromna wiekszosc kobiet nie ma zadnych sensownych zainteresowan i to jest fakt. Tu nie chodzi o to ze 'da sie znalezc taka ktora ma' (bo oczywiscie ze tak), ale patrzac procentowo jest dokladnie j.w.
Zgadzam się. Na kilkaset dziewczyn, które znam osobiście, mogłabym wymienić ze 20, które mają konkretne zainteresowania - ręczne malowanie koszulek, sztuki walki, rysowanie długopisem (ale takie mega - wychodzą z tego niesamowite obrazy), projektowanie gier itd. Reszta? Nawet nie paznokcie, ale po prostu wielkie nic. Film? Jak poleci na TVN, to obejrzy. Serial? Okej, ale telenowela z TVP2. Książka? Na Greyu się zaczęło i skończyło. Nic, naprawdę, kurde nic. Ja dziewczyny z jakimiś zainteresowaniami poznaję właściwie niemal wyłącznie w blogosferze.

I poważnie, to wcale nie jest nawet zainteresowanie paznokciami czy fryzurą. Bo paznokciami i fryzurą też trzeba "umieć" się interesować. Znam dziewczyny mega zajawione na kosmetykę - dokształcają się w tym kierunku, mają swoje salony, rozwijają się. W tym zainteresowaniu nie ma absolutnie nic złego. Albo fryzury - laska ode mnie z LO ma swoje atelier i jest przezajebista, ludzie się zabijają o to, by ich czesała, a za cięcie bierze minimum parę stów. Puchnę z dumy, jak widzę na insta, że różne celebrytki się nią jarają :) I to jest niby złe zainteresowanie?

Wróć do „Hyde Park”