Zabawna z tym sprawa bo ich bramkarka była najlepszą zawodniczką swojej drużyny, zwijała się jak w ukropie notując sporo dobrych obron i dosłownie chwilę wcześniej wyciągnęła piłę lecącą w okno choć upadając przy tym boleśnie. Byli masażyści, chwila przerwy - dziewczyna straciła koncentrację - zaraz po tym nasz rożny... i wpadło. Prawde mówiąc szanse na to by to wyciągnąć i tak miłą niewielkie ale widać było gołym okiem jej brak reakcji, mózg nie przestawil się z opcji "bolący bark" na "juz gramy". Z drugiej beczki ich obrona też nie zareagował najlepiej - ale to juz nasza zasługa bo siedziały pod presją w hokejowym zamku przez ostatnie minuty.
Tymczasem Hiszpanki wrzuciły Czeszkom juz 4-0 (55 minuta) więc tu nie ma się o co martwić. Szanse na awans podtrzymane. We wtorek Mołdawia a potem zostają dwa miesiące by wpaść na pomysł jak wygrać w Hiszpanii 0-1.
Ładnie Alexii siadło




