Może odpowiedź jest w tekście, ale pozwolę sobie zapytać bez jego dokładnego czytania. Czy wykorzystanie płodów, które uległy poronieniu (w języku angielskim słowo abortion nie jest tutaj dość precyzyjne), a nie usunięciu w wyniku zabiegu medycznego, jest moralnie właściwe? W jaki sposób osoba wierząca ma stwierdzić, jakie linie komórkowe zostały wykorzystane do opracowania danej szczepionki przeciwko SARS-CoV-2 czy jakiemukolwiek innemu patogenowi? Pewnie teoretycznie da się to sprawdzić, ale wymaga to nie tylko ponadprzeciętnej wiedzy biologicznej, ale też niezłego kopania w niekoniecznie najnowszej literaturze naukowej, do której dostęp często jest ograniczony paywallem. Obawiam się, że przeciętny wyznawca dowolnego boga nie jest w stanie tego ocenić.




