Problemy są dwa, i nie wynikają one bezpośrednio z prawa.Eyesmon pisze: ↑10 sty 2024, 22:19Wiecie jaki jest podstawowy problem w naszym prawie? Że go nie ma tak literalnie. Jest tylko jego interpretacja. I to jest bardzo niebezpieczne że stworzyliśmy taki system w którym w zależności od korzyści politycznej jednej czy drugiej strony można prawo interpretować dowolnie
1. Politycy, którzy chcą nadużywać prawa.
2. Brak mechanizmów kontroli.
Do tej pory, tj. w historii III RP, mieliśmy jakiś spór kompetencyjny między L. Kaczyńskim, a rządem Tuska, mieliśmy falandyzację z okresu rządów Wałęsy, mieliśmy też Platformę nielegalnie wybierającą sędziów do TK, ale wszystko mieściło się w pewnych granicach, tzn. te rzeczy były do odkręcenia.
Rządy PiS były jazdą po bandzie w tym względzie - i pewnie przyznają to nawet wyborcy PiS, przecież o to chodziło np. z Trybunałem Konstytucyjnym i walką z kastą sędziowską, nie?
Tu nie trzeba 300 IQ, żeby się domyślić, że jeżeli dopuszczamy abolicję indywidualną w rozumieniu A. Dudy, to akceptujemy sytuację, że z grubsza niemożliwe może być skazanie polityka z partii, z której wywodzi się prezydent. Załóżmy sytuację, że wybory za rok wygrywa Trzaskowski, Tusk jest oskarżony o korupcję, dostaje nieprawomocny wyrok, a Trzaskowski mówi, że uniewinnia (cytat za Dudą z wczoraj) Tuska i uwalnia wymiar sprawiedliwości od politycznego procesu. I voila, nie ma prawomocnego wyroku, dalej może sprawować funkcję premiera, wszyscy zadowoleni. No, chyba każdy się zgodzi, że lepszy jest scenariusz gdzie ten Tusk dostaje prawomocny wyrok i zakaz wybieralności (w tym scenariuszu), a jak Trzaskowski chciałby go ułaskawić, to spoko, prawda? Zamiast Tuska można wstawić jakiegoś semi-randoma.
PiS miał 8 lat rządów na zbudowanie jakichś stabilnych struktur państwowych, medialnych - ale tam jak na partię antysystemową przystało, zabrakło wyobraźni. Fajnie jest burzyć system, tylko trochę ciężej jest wprowadzić coś nowego, bo ta reforma sądownictwa przejdzie do historii Polski post-1989 gdzieś obok Balcerowicza i innych takich. Oczywiście, w interpretacji PiS, potężny system III RP okazał się zbyt mocny, bo w tym przykładzie z Tuskiem to w głowie wyborcy PiS zrodzi się myśl, że w III RP niemożliwe jest skazanie Tuska, i tak dalej.
I Platforma jest pewnie całościowo rzeczywiście zbyt słaba, żeby ten pożar ugasić.






