Domek nr 10 (temat luźny) - Strona 10509

Chwila oddechu dla stałych bywalców i świeżych owieczek. Trunki oraz coś na ząb w gronie znajomych, jak i dla tych którzy chcą podumać bądź przygadać sobie ramię w ramię z barmanem.
×

Kiedy robimy zlot forum?

17-19 kwietnia
2
18%
24-26 kwietnia
0
Brak głosów
8-10 maja
1
9%
15-17 maja
3
27%
22-24 maja
5
45%
Awatar użytkownika
1234
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4960
Rejestracja: 13 maja 2022, 8:50
Reputacja: 1841

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: 1234 » 05 lut 2026, 9:27

Przema pisze:
05 lut 2026, 8:58
To właśnie okolica jest koronnym argumentem,
Zawsze można kupić stojącą już chatę na Pogodnie, Łęknie czy Gumieńcach :mrgreen:

Awatar użytkownika
Przema
Kapitan
Kapitan
Posty: 3880
Rejestracja: 10 lut 2008, 19:17
Reputacja: 939

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Przema » 05 lut 2026, 10:13

1234 pisze:
05 lut 2026, 9:27
Przema pisze:
05 lut 2026, 8:58
To właśnie okolica jest koronnym argumentem,
Zawsze można kupić stojącą już chatę na Pogodnie, Łęknie czy Gumieńcach :mrgreen:
Oczywiście, tylko mówiłem w kontrze do budowania się. W tych dzielnicach już nigdzie nic nowego nie wciśniesz. Gotowe domy to albo grubo ponad bańkę, a jeśli nie to oznacza że trzeba zrobić srogi remont żeby dom był wydajny energetycznie i też ostatecznie wyłożysz ponad bańkę.
Mamy w rodzinie właśnie duży dom na gumieńcach idealny a może nawet trochę za duży na 2+2 ale do generalnego remontu od dachu po fundamenty o ogrodzie nie wspominając. Nie chce nawet liczyć ile to ostatecznie wyjdzie, ale znacząco przekracza miej możliwości finansowe, zwłaszcza że potem nadal trzeba to utrzymywać.

Hannibal
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 2429
Rejestracja: 13 lut 2019, 23:47
Reputacja: 1074

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Hannibal » 05 lut 2026, 10:23

@Przema masz rację z tymi dojazdami. Przy posiadaniu dzieci mieszkanie poza miastem może być koszmarem, a przy awarii samochodu nawet katastrofą. Jeszcze przy zmieniającej się strukturze ludności oraz migrującej ludności bliżej dużych ośrodków wyprowadzka na cichą wioskę w Pcimiu Dolnym nie jawi się jako świetny pomysł. Na emeryturze co innego :whistle:

Dziś pierwszy raz od dekady albo jechałem PKP. Kurcze, jestem miło zaskoczony. Podróż w porównywalnym czasie co samochodem, dużo taniej, a do tego mogłem czytać książkę zamiast się martwić czy wyhamuję na oblodzonej drodze. Fajnie

Awatar użytkownika
Mr.Chris
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8266
Rejestracja: 18 sty 2022, 23:14
Reputacja: 1994
Kibicuję: Manchester United

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mr.Chris » 05 lut 2026, 10:38

Przema pisze:
05 lut 2026, 10:13
Oczywiście, tylko mówiłem w kontrze do budowania się. W tych dzielnicach już nigdzie nic nowego nie wciśniesz.
Czasami da się znaleźć działkę z jakąś ruderą. Oczywiście, koszta są na pewno dużo większe niż poza miastem albo na obrzeżach, ale spaceruję często uliczkami z taką zabudową i kojarzę przynajmniej 3 budowy w samym poprzednim roku, więc popyt na to jakiś jest na pewno.

Awatar użytkownika
venomik
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7067
Rejestracja: 21 maja 2007, 19:00
Reputacja: 2124

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: venomik » 05 lut 2026, 11:22

sickstick pisze:
04 lut 2026, 21:44
w tym miejscu uderzyłeś mnie personalnie i właściwie zdeterminowałeś do napisania tego posta. Jestem team #niePryskamPomidorów i uważam że każdy kto to robi jest lamusem. Jeśli poświęcasz czas w domu rodziców na pryskanie pomidorów to przestań to robić.
Ja mam prostą zasadę. Jeśli obiecuję się czymś/kimś zaopiekować to będę to robił zgodnie z zaleceniami. Nawet jak się z nimi nie zgadzam - to tak długo jak nie krzywdzą człowieka czy zwierzęcia: nie moja sprawa. Czyli jakby mi ktoś psa chciał zostawić pod opieką i kazał karmić wegetariańskim jedzeniem - to bym pewnie odmówił. Ale 70-letniego faceta, który od 4 dekad ma swój ogródek przy domu, nie bede przekonywał co ma z nim robić. Więc na tej zasadzie nawet jak mrozy trwały od kilku dni, a ja wychodziłem o 7.30 na spacer z psem rodziców, to zakładałem mu to śmieszne urządzenie przeciwko kleszczom. I na tej samej zasadzie teraz, gdy od kilku dni opiekuję się niepełnosprawną osobą, codziennie rano szykuję komplet tabletek - sumplementów - które nie mają sensu. Ale zgodziłem się, to robię, moje poglądmy nie mają tutaj nic do rzeczy.
Uff...
Co najwyżej mogę tacie przekazać, że ktoś w internecie napsiał, że jest lamusem.
Inna sprawa, że tam był problem z liścmi, które stawały się brązowo-czarne, więc może to był potrzebny oprysk na konkretny problem, który pomidory złapały. Nie interesowałem się. Mogę co najwyzej teraz podpytać jakiś NLM o co mogło chodzić. I jednak nie przekazywac tacie, że jest lamusem ;]

Nie będę odpisywał na pojedyncze fragmenty. Bo nie o to chodzi. Każdy ten obowiązek jest krótki i można powiedzieć: co za problem poswięcić 3 minuty. Pewnie.
Analogicznie w pracy jak ktos przyjdzie do mnie i powie: Venomik, codziennie rano przejrzyj logi tutaj, to zajmie Ci dwie minuty. Powiem, że spoko. Ale jeśli później przyjdzie druga osoba i powie, że co drugi dzień mam poświęcić 3 minuty na coś innego, a potem w poniedziałki 5 minut na to, a potem raz na 2 tygodnie 30 minut na to, a jak tutaj coś się pojawi to będziesz musiał zrobić to (tylko 10 minut, niewiele) to szybko przyjdzie moment w którym powiem: stop, odwalcie się ode mnie (o ile te rzeczy nie są w zakresie moich obowiązków). No i kwestia taka, że trzeba to robić na bieżąco. Nie mogę tego olewać i później w sobotę stwierdzić: ok, mam wolne popołudnie, to teraz zerwę te ogórki co to powinny być zerwane tydzień temu, spędzę 90 minut na podlewaniu, bo nie podlewałem przez kilka dni, itp.
(nawiasem mówiac padło, że podlewanie trwa 1-5 minut... jaki to ogródek? 2 na 2 metry? Szybkie przeliczenie w sieci i wyszło mi, że ogródek moich rodziców potrzebuje 15 minut normalnego dnia bez deszczu, a 25 jak jest gorąco za dnia).
Ale dochodzimy do istotnej kwestii, która nie została poruszona w odpowiedzi. Bo ja cenię sobie swoją wolność i spokój, że mi może znajoma napisać w piątek o 17, że są fajne warsztaty tanga w Krakowie, może przyjadę, bo przydaby się dobry partner - to o 17.30 mogę być w drodze na dworzec. Bez zatanawiania się czy trzeba coś wynieść, przynieść, skosić, zerwać, podlać, wyrzucić, itp. Co najwyżej robie szybki przegląd tego co jest w lodówce, bo nie lubię marnować jedzenia, a przez parę dni może się przeterminować.
Na tej samej zasadzie nie planuję mieć zwierzątka - bo z psem to już jest problem jak się dość niespodziewanie jakieś wyjscie na miasto przeciagnie z 'spotkanie wieczorem' na dłuższe posiedzenie, czasem do rana.
Hannibal pisze:
05 lut 2026, 10:23
Dziś pierwszy raz od dekady albo jechałem PKP. Kurcze, jestem miło zaskoczony. Podróż w porównywalnym czasie co samochodem, dużo taniej, a do tego mogłem czytać książkę zamiast się martwić czy wyhamuję na oblodzonej drodze. Fajnie
Z 10 miesięcy temu była tutaj dyskusja o pociągach. Ja stałem wtedy po stronie sympatyków (dalej stoję), bo miałem przez długi czas w sumie same pozytywne doświadczenia. Aż się krótko po tamtej dyskusji sporo popsuło. Najpierw znajomą odwoziłem na dworzec (przyjechała do mnie jak opiekowałem się domem/zwierzętami rodziców gdy wyjechali - tak w nawiązaniu do pierwszej połowy posta :D ) to pociąg miał 45 minut opóźnienia. Potem ja jechałem pociągiem do Berlina to na granicy staliśmy przez pol godizny aż w koncu nam powiedzieli, że jest awaria, nie wiadomo ile potrwa. Więc przenieśli nas do zwykłego pociągu, w którym byliśmy ściśnięci jak sardynki, stojąc cały czas. No i dojazd do Berlina zajął 2 razy więcej czasu, bo ten pociag zatrzymywał się na wszystkich stacjach.
Potem na trasie Poznań->Konin miałem opóźnienie niemal tak długie jak sam czas jazdy. No i 3 tygodnie temu jechałem w sobotę rano do Warszawy na warsztaty i pociąg miał 115 minut opóźnienia.
Inna sprwa, że niedawno jechałem pociagiem do Bratysławy i dwa dni później z powrotem. I bardzo miło to wspominam, super sprawa ;)

Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 23139
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 6198
Kibicuję: 4rsenal

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: sickstick » 05 lut 2026, 11:59

@venomik tylko ty cały czasy wychodzi z założenia że każda 2 czy 5 minut poświęcone w domu czy ogrodzie to "strata czasu" czy obowiązek, sam porównałeś to do tego że ktoś poprosi cię w pracy o przysługę. No nie jest tak. Pół godziny na odśnieżenie podjazdu w srogiej zimie (ostatnią taką pamiętam jeszcze jako nastolatek) - ale masz plac gdzie twoja rodzina może zaparkować kilka samochodów, postawić kosz do koszykówki czy zagospodarować jak tylko chcesz. 10 minut na obranie malin i borówek - ale masz świeże maliny i borówki za friko. Poświęcenie całej soboty na drobne roboty budowalne w ogródku - ale postawiłeś sobie kącik gdzie się możesz zrelaksować albo zaprosić znajomych na grilla. Zdecydowana większość tego czasu nie jest zmarnowana, tylko wręcz przeciwnie - wyjątkowo małym nakładem sił i czasu dostajesz wyjątkowo duże granty. Oczywiście są czasem obowiązku uciążliwe, nikt tego nie neguje no ale... ja wychodzę w życiu z założenia że lepiej mieć więcej/lepiej nawet jeśli wymaga to poświęcenia czasu.

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 64724
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8574
Kontakt:

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 05 lut 2026, 12:09

sickstick pisze:
05 lut 2026, 11:59
masz świeże maliny i borówki za friko.
Podziel się z innymi tymi malinami, skoro masz je za friko.

Awatar użytkownika
Eyesmon
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 17197
Rejestracja: 26 lut 2009, 23:46
Reputacja: 4309
Kibicuję: AC Milan

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Eyesmon » 05 lut 2026, 12:22

A macie kogos do polecenia kto mógłby doradzić w wyborze technologi budowania domu?

W opcji szybkiej czyli w grę wchodzi keramzybeton, szkieletowka, sip itd

Awatar użytkownika
Przema
Kapitan
Kapitan
Posty: 3880
Rejestracja: 10 lut 2008, 19:17
Reputacja: 939

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Przema » 05 lut 2026, 13:13

sickstick pisze:
05 lut 2026, 11:59
59

@venomik tylko ty cały czasy wychodzi z założenia że każda 2 czy 5 minut poświęcone w domu czy ogrodzie to "strata czasu" czy obowiązek, sam porównałeś to do tego że ktoś poprosi cię w pracy o przysługę.
Ty z kolei wychodzisz z założenia że taka forma spędzania czasu musi dawać przyjemnośc.a też tak nie jest. Poza tym ja np wolę spędzać czas i wydawać kasę żeby polecieć do Włoch i zjeść takie pomidory jakich tutaj nigdy się nie wyhoduje, a wyjeżdżając nie muszę się o nic martwić. I tak co dwa tygodnie.

Awatar użytkownika
Duma Katalonii
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 845
Rejestracja: 09 mar 2023, 3:14
Reputacja: 128
Kibicuję: FC Barcelona nr 1
Lokalizacja: Costa Azahar

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Duma Katalonii » 05 lut 2026, 13:21

Rezus pisze:Ja mieszkam praktycznie całe życie w bloku (przerwa na rok w domu w Irl). Moja kobieta chce się przenieść za kilka lat do domu i, choć nie jestem aż takim zwolennikiem, to pójdę bo pomimo tych wszystkich prac jednak luz będzie spory. Teraz za ścianą mamy codziennie "jatkę" i jak to moja określa "patologia bez picia" i drą te swoje ryje cały czas, że też ich gardła i głowy nie bola od tego?

E: dom stoi ale będzie wymagać generalki. Jedyne czego ja chcę to wędzarnia. :)
Obowiązkowo intercyza.

Enviado desde mi RMX3363 mediante Tapatalk


Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 23139
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 6198
Kibicuję: 4rsenal

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: sickstick » 05 lut 2026, 14:22

Przema pisze:
05 lut 2026, 13:13
sickstick pisze:
05 lut 2026, 11:59
59

@venomik tylko ty cały czasy wychodzi z założenia że każda 2 czy 5 minut poświęcone w domu czy ogrodzie to "strata czasu" czy obowiązek, sam porównałeś to do tego że ktoś poprosi cię w pracy o przysługę.
Ty z kolei wychodzisz z założenia że taka forma spędzania czasu musi dawać przyjemnośc.a też tak nie jest. Poza tym ja np wolę spędzać czas i wydawać kasę żeby polecieć do Włoch i zjeść takie pomidory jakich tutaj nigdy się nie wyhoduje, a wyjeżdżając nie muszę się o nic martwić. I tak co dwa tygodnie.
Ja jedynie wymieniłem wymierne korzyści z takiego spędzania czasu, kontrując tezę venomiqa że pozbieranie sobie borówek w ogródku jest porównywalne ze zrobieniem za kogoś czegoś w pracy. No nie jest, bo zbierając własne borówki masz z tego... borówki, a robiąc za kogoś robotę w pracy ma z tego chja. Czy masz z tego przyjemność czy nie to inna sprawa, ale zapewniam cię że 5 minut przy drzewku w ogródku to dużo większa przyjemność niż 5 minut w Lidlu na dziale z owocami ;)

Też uważam że bardzo mocno wyolbrzymiacie te obowiązki. Podlewanie ogródka to nie jest coś czego jak nie zrobisz przez tydzień-dwa to ci ogródek umrze (tym bardziej że w 2025 większość ludzi i tak zrasza a nie podlewa), a te mityczne zbierania liści, plewienie chwastów to rzeczy które robisz raz do roku nie sprawią że nie będziesz mógł 10 razy w roku polecieć do Włoch.

Ja panowie rozumiem wasze argumenty, jeśli masz życie nastawione tak jak wy nikt nie polemizuje że mieszkanie jest bardziej odpowiednie. Natomiast bardzo mocno wyolbrzymiacie to utrzymanie domu, moim zdaniem dlatego że się z tymi rzeczami bezpośrednio nie zetknęliście i do końca wiecie o czym mówicie.

Awatar użytkownika
johny batonik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1427
Rejestracja: 27 cze 2023, 20:45
Reputacja: 316

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: johny batonik » 05 lut 2026, 14:30

Fajna dyskusja, argumenty o opiece nad domem gdzie spryskuje się drzewka, trzeba wyprowadzić psa i śmietniki z ulicy zabrać totalnie wyciagnięte z dupska.

Można mieć dom i samą trawę za domem, nie trzeba mieć zwierzaka, a na śmietniki wymurować miejsce w ogrodzeniu, więc nie trzeba ich wystawiać przed ogrodzenie jeśli smieciarka ma swobodny dostęp.

Co będzie następne aby zdemonizować dom? komary w lecie?

Awatar użytkownika
karollo89
Skład B
Skład B
Posty: 138
Rejestracja: 31 sty 2020, 16:27
Reputacja: 51

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: karollo89 » 05 lut 2026, 14:33

Przema pisze:
05 lut 2026, 13:13
sickstick pisze:
05 lut 2026, 11:59
59

@venomik tylko ty cały czasy wychodzi z założenia że każda 2 czy 5 minut poświęcone w domu czy ogrodzie to "strata czasu" czy obowiązek, sam porównałeś to do tego że ktoś poprosi cię w pracy o przysługę.
Ty z kolei wychodzisz z założenia że taka forma spędzania czasu musi dawać przyjemnośc.a też tak nie jest. Poza tym ja np wolę spędzać czas i wydawać kasę żeby polecieć do Włoch i zjeść takie pomidory jakich tutaj nigdy się nie wyhoduje, a wyjeżdżając nie muszę się o nic martwić. I tak co dwa tygodnie.
To nie jest prawdą, nigdzie nie jem tak dobrych pomidorów, ani też innych warzyw i owoców jak te, które wyhoduję u siebie. Niestety trwa to dość krótko w porównaniu z cieplejszymi krajami.

Aha, nie daje mi przyjemności opieka nad ogrodem. To jednak wymaga sporo czasu, gdybym miał pielić i podlewać, to bym tego nie robił. Na szczęście podlewanie jest zautomatyzowane, a za pielęgnację można zapłacić. Kosić też nigdy nie lubiłem, ale znów przychodzi z pomocą technologia, za to bardzo lubię odśnieżnać. Mam taką maszynę do odśnieżania, którą dostałem w prezencie od kumpla, który przeprowadzał się w miejsce, gdzie nigdy mu się nie przyda. Użyłem jej kilka razy i to bardziej dla zabawy, bo fajny jest efekt lecącego śniegu, ale teren wokół domu lubię ogarnąć ręcznie. Zresztą okazji do odśnieżania przez ostatnie lata nie ma zbyt wiele, więc może dlatego wolę to od koszenia, bo nie ma kiedy się znudzić.

Awatar użytkownika
Magnum
Moderator
Moderator
Posty: 15758
Rejestracja: 17 cze 2006, 23:01
Reputacja: 2303
Lokalizacja: Lancaster (Pennsylvania)
Kontakt:

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Magnum » 05 lut 2026, 15:41

Bardzo ciekawa dyskusja wyniknęła z tego, dopiero ją nadrabiam. Ja osobiście mieszkam w domu odkąd mieszkam w USA, wcześniej mieszkałem w mieszkaniu. W USA jest taki problem, że mieszkania są droższe od domów i są sprzedawane jako coś luksusowego. Mógłbym mieszkać w mieszkaniu w Europie albo jakbym mieszkał w centrum miasta w USA, ale nigdy* w centrum miasta mieszkać nie będę, więc nie zanosi się na mieszkanie w mieszkaniu w tym kraju. ;) Kilka mieszkań widziałem, spędziłem tydzień w kamienicy w Bostonie gdzie wszystko w środku jest drewniane i po prostu jak sąsiad chodzi na górze to słychać jakby ci dudniło w uszach. To jest absolutny dramat. Mieszkania w Polsce z wielkiej płyty jednak prezentują się dużo lepiej, oferują ciut więcej prywatności.

Inna sprawa, że dla mnie decyzja mieszkanie vs dom jakbym mieszkał w Polsce byłaby taka, czy mogę mieszkać względnie blisko wszystkiego bez potrzeby dojazdów albo mieć możliwość dojazdu autobusem. Czyli czy mam opcje życia bez auta. Jeśli nie i codziennie musiałbym korzystać z auta no to mam to w dupie, wolałbym dom. Jeśli miałbym mieszkać w miejscu gdzie się wychowałem (gdzie teraz mieszka moja babcia) albo tam, gdzie mieszka Krzychu i mieć sensowny dojazd albo dojście piechotą do pracy, a auto tylko jak chcę na większe zakupy czy na wyjazdy poza miasto czy coś, to wtedy bym mógł wybrać mieszkanie.

Natomiast przyzwyczaiłem się trochę do większych przestrzeni i teraz mi by było dziwnie w mieszkaniu 60 metrowym. ;) No nic, nadrabiam teraz pozostałe strony dyskusji, bo pewnie już temat poszedł na coś innego. :P

Awatar użytkownika
venomik
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7067
Rejestracja: 21 maja 2007, 19:00
Reputacja: 2124

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: venomik » 05 lut 2026, 15:46

sickstick pisze:
05 lut 2026, 14:22
Ja panowie rozumiem wasze argumenty, jeśli masz życie nastawione tak jak wy nikt nie polemizuje że mieszkanie jest bardziej odpowiednie. Natomiast bardzo mocno wyolbrzymiacie to utrzymanie domu, moim zdaniem dlatego że się z tymi rzeczami bezpośrednio nie zetknęliście i do końca wiecie o czym mówicie.
Przecież ja się w tej dyskusji odezwałem tylko dlatego, że najpierw jedna osoba chciała wulgaryzmów używać w stosunku do osób o to wolą mieszkanie, a potem druga stwierdziła, że jak ktoś woli mieszkanie to pewnie życia nie zna, jeszcze niedoświadczony czy cos tam.
W sumie dość podobnie zakonczyłeś nastepnie akapit. A ja te rzeczy opisywalem wlasnie z doświadczenia, kiedy pare razy w życiu musiałem się w środku lata przenieść do domu rodziców i tam wszystkim zajmować. Więc jak coś to plusy domu doskonale znam (bo często jestem u rodziców na dłużej, skoro mogę pracować zdalnie), za to minusy w ograniczonym zakresie - bo pewnie jest wiecej rzeczy, które na mnie zwyczajnie nie trafiły gdy musiałem się opiekować raptem przez 2 tygodnie, a nie więcej.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”