Czemu?sickstick pisze: ↑22 cze 2026, 13:023. Z załatwianiem spraw na zebraniu jak najbardziej, dokładnie tak to powinno wyglądać. Problem w tym że wielu rodziców - uwaga- PRACUJE i często nie ma czasu żeby być na zebraniu, wówczas kontakt z nauczycielem jest możliwy tylko i wyłącznie w czasie wolnym nauczyciela. Jakby zrealizować wasz pomysł 40h pracy tygodniowo + 0 poza godzinami pracy to problem się jeszcze bardziej pogłębi.
40 godzin pracy w szkole to wciąż około 20 godzin przy tablicy/dyżurach, a pozostały czas na przygotowywanie klasówek, ich sprawdzanie i generalnie przygotowywanie się do lekcji. W tym terminie spokojnie rodzice mogą dzwonić albo lekarz może dzwonic z telefonu szkolnego.
Aczkolwiek ogólnie widzę, że nauczyciel może mieć dwie opcje:
- być głupim nauczycielem, bo mało aserwytnym, przez co załatwia coś dzieciom w czasie wolnym
albo
- być głupim nauczycielem, bo mało pomocnym, przecież parę minut czasu go nie zbawi, a to przecież o szczęście dziecka chodzi.
Moja mama dziś jest na wycieczce rowerowej z uczniami. Część uczniow jeszcze w piatek zgody nie przyniosła. Później wyszedł problem z dostępnością rowerów i ryzykiem, że może zabraknąć dla kogoś.
Juz widzę oburzone osoby: "Ale jak to, nauczyciel wiedział, że może roweru zabraknąć, ale nic nie zrobił przez cały weekend, bo było już po jego godzinach pracy? I teraz jedno dziecko siedzi w szkole, podczas gdy inni pojechali rowerem nad jezioro?!. Co to za nauczyciel?!".
A nie 26 dni urlopu? Ale nie w pazdzienriku i listopadzie, ale kiedykolwiek się chce.
Wiadomo, że większość będize wolała wakacje. Chociaż jakby mi w mojej obecnej pracy powiedziano, że w lato mam 2 miesiace wolnego, ale za to w ogole nie mogę brać innego wolnego w innym terminie to bym wieczorem usiadł i zaczął szukać nowej pracy. Kompletnie by mi takie warunki nie pasowały.









