Domek nr 10 (temat luźny) - Strona 10734

Chwila oddechu dla stałych bywalców i świeżych owieczek. Trunki oraz coś na ząb w gronie znajomych, jak i dla tych którzy chcą podumać bądź przygadać sobie ramię w ramię z barmanem.
×

Kiedy robimy zlot forum?

17-19 kwietnia
2
18%
24-26 kwietnia
0
Brak głosów
8-10 maja
1
9%
15-17 maja
3
27%
22-24 maja
5
45%
Awatar użytkownika
j1mmy
30+
30+
Posty: 5773
Rejestracja: 29 paź 2005, 16:54
Reputacja: 784

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: j1mmy » 11 wrz 2026, 6:23

Generalnie chodzi o to, że dziadkowie i rodzina mniej uczestniczą w wychowaniu dzieci. Tak samo sąsiedzi.

Natomiast zgadzam się że głównym problemem sa wartości w tym skrajny egocentryzm naszych czasów. Liczę się ja, moja wygoda i mój rozwój.

Awatar użytkownika
johny batonik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1584
Rejestracja: 27 cze 2023, 20:45
Reputacja: 354

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: johny batonik » 11 wrz 2026, 10:23

Kluchman pisze:
11 wrz 2026, 0:01
- jakieś 30% gospodarstw domowych to single, w wieku 18-29 lat ponad 40%, a nie będzie więcej dzieci bez stałych związków;
Jest więcej singli bo życie daje Ci więcej możliwości i większość ludzi myśli o dziecku dopiero około 30 roku życia, a wcześniej chce się wybawić
Kluchman pisze:
11 wrz 2026, 0:01
- zmieniły się możliwości kobiet na rynku pracy i to dobrze, ale skutkiem są m.in. zmiany oczekiwań względem stałych partnerów, które nie zawsze są realistyczne (ogólnie osoby obu płci narzekają na "rynek matrymonialny");
Hipergamia. Jest dysproporcja na rynku matrymonialnym i kobieta może mieć randkę na zawołanie. Duży wybór prowadzi do bardzo skrupulatnej selekcji i wybierają tylko topke mężczyzn. Więc większość kobiet, nawet te brzydkie, wybierają w tym 1% mężczyzn, a ten 1% mężczyzn zagarnia 100% kobiet.
Kluchman pisze:
11 wrz 2026, 0:01
rodziny są mało stabilne: ślubów jest coraz mniej, przy czym w 2025 roku było ich 133 tysiące, a równolegle było 61 tysięcy rozwodów (przy takich statystykach też można się zastanowić, czy warto ryzykować: zostanie samotną matką / zostanie płatnikiem alimentów przy bardzo ograniczonych kontaktach z dzieckiem / podział majątku);
No i znowu przyczyną jest zmiana podejścia do życia dzięki dzisiejszym czasom i możliwościom. Ludzie kiedyś potrzebowali małżeństwa żeby też żyć na lepszym poziomie (łączyć budżety), teraz spokojnie możesz utrzymać się jako singiel i długo tak trwać, nie rezygnując z niczego.
Kluchman pisze:
11 wrz 2026, 0:01
- mieszkania są mega drogie, zwłaszcza w dużych miastach, co bardzo ogranicza stabilizację życiową nawet przy przyzwoitych dochodach;
Zawsze były i zawsze będą. Kiedyś nie było drogich mieszkań? To były mieszkania z przydziału i czekało się na nie latami. Moi rodzice mieszkali ze swoimi rodzicami zanim kupili mieszkanie. Teraz możesz wynajmować pokój w wielkim mieście (1500zł) albo kawalerkę (2600-3000), więc nadal masz gdzie mieszkać. A mieszkania samemu nie kupisz tanio teraz, nie można było kupić kiedyś i nie będzie można kupić w przyszłości. Mieszkanie to nie jest i nie będzie nigdy coś na co będzie mógł sobie pozwolić 26 letni singiel.
Kluchman pisze:
11 wrz 2026, 0:01
ograniczone możliwości komfortowego utrzymania rodziny z jednej pensji (relatywnie niewiele osób zarabia tak dużo);
A kiedyś można było utrzymywać komfortowo rodzinę z jednej pensji?
Kluchman pisze:
11 wrz 2026, 0:01
ograniczona dostępność do aborcji (wbrew pozorom to istotne przy podejmowaniu decyzji, bo wpływa np. na ryzyko urodzenia dziecka trwale niepełnosprawnego).
W innych krajach dostęp do aborcji jest bardziej liberalny, a i tak nie rodzi się więcej dzieci. Kulą w płot.

Większość tych argumentów sprowadza się tylko i wyłączeni do jednego - zmiany stylu życia u kobiet. I tylko tyle. Mężczyźni chcą być w związkach i zakładać rodziny, ale randkowanie przeszło teraz do internetu głównie i przeciętny facet jest skończony, bo na samym tinderze masz dysproporcję około 70% użytkowników to mężczyźni, a 30% kobiety.

Awatar użytkownika
futbolowa
Czerwona Diablica
Posty: 14483
Rejestracja: 10 kwie 2005, 11:26
Reputacja: 2227
Kibicuję: RKS Raków + ManUTD
Lokalizacja: Miasto Bandyckiej Miłości
Kontakt:

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: futbolowa » 11 wrz 2026, 10:25

Zygmunt-1 pisze:
11 wrz 2026, 0:35
Kluchman pisze:
11 wrz 2026, 0:10
Potem dodaj, w jakim stopniu obowiązkami wychowawczymi są obciążeni rodzice (mimo żłobków itp. wyższym niż kiedykolwiek w historii),
Rozwiń jak możesz, bo zaciekawił mnie ten fragment :)
Dawniej człowiek miał siedem czy dziesięć lat i spędzał pół dnia na podwórku, a wieczorem w domu sam sobie czas organizował, bo rodzice nie zrywali się na nogi na dźwięk „nudzi mi się”. Dzisiaj jak dziecko pójdzie samo na plac zabaw ludzie robią mu zdjęcia i wrzucają do neta z zapytaniem „gdzie są rodzice?”. A jak rodzic na tym placu zabaw jest, ale np. czyta książkę, a nie waruje przy dziecku, robią wokół tego dyskusję na grupie lokalnych matek, bo jak można nie stać przy dziecku.

W wakacje połowa osiedla spędzała dwa miesiące u dziadków, niektórzy parę tygodni. Dzisiaj nie znam żadnej sytuacji, w której dziadkowie zajmowaliby się wnukami dłużej niż przez weekend, a i to są jakieś pojedyncze przypadki. Odeszliśmy też od modelu, w którym starsze rodzeństwo całymi dniami zajmowało się młodszym.

Natomiast ja się niczemu nie dziwię. Uważam, że dziadkowie nie są od wychowywania wnuków i też zasługują na spokojne życie i realizowanie się w swoich zainteresowaniach (a teraz jest o to dużo łatwiej niż kiedyś). Choć oczywiście bawi mnie, że sami swoje dzieci podrzucali rodzicom albo kazali starszemu rodzeństwu zajmować się młodszym – a teraz nie są chętni do bycia dziadkami. Ale ich sprawa.

A gdybym miała wskazać powód, dlaczego Zośka nie ma rodzeństwa, to – poza kwestiami zdrowotnymi – problemem jest metraż. Nie interesuje mnie, że dawniej 10 osób mieszkało w jednej izbie i „jakoś to było”. Nie chciałabym, żeby nastoletnie córka dzieliła pokój 2 m x 3,5 z niemowlakiem. Już teraz nie da się tam normalnie obrócić, a co dopiero jakby miało tam być jeszcze jedno łóżko.

Hannibal
Kapitan
Kapitan
Posty: 2691
Rejestracja: 13 lut 2019, 23:47
Reputacja: 1193

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Hannibal » 11 wrz 2026, 10:38

Ja tam rozumiem ludzi, którzy świadomie nie chcą mieć dzieci bardziej niż tych, którzy pod presją decydują się na taki krok. Skazywanie siebie oraz młodego człowieka na nieszczęśliwe życie jest delikatnie mówiąc nierozsądne.
Sam stosunkowo późno zostanę ojcem, bo musiałem najpierw zarobić kapitał, ogarnąć egzystencjalne sprawy jak dom czy firma oraz w końcu poznać odpowiednią osobę do stworzenia rodziny.

Awatar użytkownika
maciek_88
Moderator
Moderator
Posty: 7742
Rejestracja: 18 sty 2006, 11:33
Reputacja: 794

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: maciek_88 » 11 wrz 2026, 11:14

Z mojej perspektywy:

Widzę zalety tego, że córki urodziły się, gdy mam te 35-40 lat:
  • Jestem bardziej niezależny finansowo i zawodowo niż powiedzmy 10 lat temu. Mogę spędzać więcej czasu z dziećmi, obserwować ich pierwsze kroki. Mam też większą swobodę w sytuacjach kryzysowych: choroby, SOR itd. Oczywiście mam klientów i jakieś zobowiązania, ale jest to zupełnie inna bajka niż siedzenie min. 8 godzin w biurze u kogoś. Zdaję sobie jednak sprawę, że to nie jest uniwersalny model - praca z domu na własnej działalności. Oczywiście może okazać się, że za jakiś czas AI wywróci stolik i będę musiał przeorganizować swoje życie
  • Zdążyłem już swoje zwiedzić i swoje przeżyć, więc obecna sytuacja nie frustruje tak bardzo. Choć nie ukrywam, że czekam na kolejne lato, gdy młodsza córka już będzie mogła być w nosidle turystycznym i w przyczepce rowerowej :D
Główną wadę odczuję dopiero za jakiś czas. Będę żałować, że nie jestem młodszy, gdy córki zaczną dorastać, być może pojawią się wnuczki/wnuki, a ja będę te 10 lat starszy niż gdybym założył rodzinę wcześniej.

Awatar użytkownika
10
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4488
Rejestracja: 05 wrz 2007, 17:11
Reputacja: 631
Lokalizacja: Gawliki Wielkie / Olsztyn
Kontakt:

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: 10 » 11 wrz 2026, 11:33

johny batonik pisze:
11 wrz 2026, 10:23
Mężczyźni chcą być w związkach i zakładać rodziny
Masz jakieś dane na poparcie tezy, że faceci chcą związków i dzieci a kobiety nie?

Awatar użytkownika
Mr.Chris
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8662
Rejestracja: 18 sty 2022, 23:14
Reputacja: 2117
Kibicuję: Manchester United

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mr.Chris » 11 wrz 2026, 11:42

10 pisze:
11 wrz 2026, 11:33
johny batonik pisze:
11 wrz 2026, 10:23
Mężczyźni chcą być w związkach i zakładać rodziny
Masz jakieś dane na poparcie tezy, że faceci chcą związków i dzieci a kobiety nie?
Przecież "trust me bro" to najbardziej niepodważalny argument.

Awatar użytkownika
venomik
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7174
Rejestracja: 21 maja 2007, 19:00
Reputacja: 2174

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: venomik » 11 wrz 2026, 11:45

10 pisze:
11 wrz 2026, 11:33
Masz jakieś dane na poparcie tezy, że faceci chcą związków i dzieci a kobiety nie?
Przewijało się faktycznie jakiś czas temu przez internet wyniki badań w którym znacznie większy odsetek mężczyzn zaznaczyło odpowiedź 'Nie mam dziecka i chcę mieć' niż w przypadku kobiet. Badanie chyba wśród osób 18-30. Było to wiecznie wrzucane w dyskusję, że kobiety złe bo nie chcą mieć dzieci, a faceci biedni, bo nie mają z kim.
A w praktyce za zdecydowaną większość tej różnicy odpowiadał fakt, że dużo więcej kobiet odpowiadających w ankiecie już miało potomstwo - wiec nie mogło odpowiedzieć, że nie mają i chcą. Co nie jest dziwne, bo normą jest to, że kobiety są młodsze w związkach.

Awatar użytkownika
johny batonik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1584
Rejestracja: 27 cze 2023, 20:45
Reputacja: 354

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: johny batonik » 11 wrz 2026, 11:52

10 pisze:
11 wrz 2026, 11:33
johny batonik pisze:
11 wrz 2026, 10:23
Mężczyźni chcą być w związkach i zakładać rodziny
Masz jakieś dane na poparcie tezy, że faceci chcą związków i dzieci a kobiety nie?
Zaraz nie będziesz mógł pójść się wysrać dopóki nie dostaniesz badań ile razy trzeba się podetrzeć.

Nie potrzebuje badań do tak oczywistej wiedzy. Tutaj masz jakiś wysryw ze sztucznej inteligencji
czy są badania ile mężczyzn chce założyć rodzinę i mieć dzieci w wieku od 25-30 lat a ile kobiet?

Tak, istnieją powtarzalne badania socjologiczne w Polsce (głównie CBOS oraz ośrodków naukowych), które analizują chęć założenia rodziny i posiadania dzieci z podziałem na wiek oraz płeć.

Wyniki pokazują wyraźną rozbieżność – mężczyźni w wieku 25–30 lat częściej niż kobiety deklarują chęć posiadania potomstwa.

Key Data & Differences (Polska)
Sondaż "Stan Młodych":
W grupie wiekowej 18–29 lat 54% mężczyzn deklaruje chęć posiadania dzieci, podczas gdy wśród kobiet w tym samym wieku odsetek ten wynosi zaledwie 36%.
PoradnikZdrowie.pl

Badania CBOS (Planowanie potomstwa wśród bezdzietnych):

Kobiety (25–29 lat): Zamiar posiadania dziecka w jakiejkolwiek perspektywie czasowej deklaruje około 67% bezdzietnych kobiet poniżej 30. roku życia. Jednak krótkoterminowe plany (w ciągu najbliższych 3–4 lat) ma zaledwie 27% kobiet w wieku 25–29 lat. Większość przesuwa decyzję na wiek 30–34 lata.

Mężczyźni (25–29 lat): W badaniach porównujących obie płcie chęć posiadania dzieci wykazuje stale od 60% do 68% mężczyzn (zależnie od tego, czy są w związku, czy bezdzietni).

Awatar użytkownika
1234
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5337
Rejestracja: 13 maja 2022, 8:50
Reputacja: 2000

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: 1234 » 11 wrz 2026, 11:59

Na X modne są teraz dwa wątki: polka umówiła się z facetem z Tindera, jak facet zobaczył że przyszła inna osoba niż ze zdjęcia (tak 40 kg różnicy) to ten jej podziękował, a ona zaczęła go pomawiać o molestowanie itd. Facet się wkurwił i będzie się z nią sądził.

Drugi wątek, polka zostawia psa pod opiekę ojcu i rozpiska jakby miał się dzieckiem specjalnej troski zajmować, a nie zwierzęciem.

Młodym Polkom po prostu odjebało. Są jeszcze normalne, ale coraz bardziej przekonuje się do decyzji niektórych Polaków, że jak żona to Ukrainka, Białorusinka, jakaś Serbka itd.

Awatar użytkownika
johny batonik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1584
Rejestracja: 27 cze 2023, 20:45
Reputacja: 354

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: johny batonik » 11 wrz 2026, 12:00

https://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i- ... -q1wv.html
"Nie chcę dzieci, bo ich nie lubię"
Badanie Fundacji "Ważne Sprawy" pozwoliło również zidentyfikować główne powody, dla których młodzi Polacy rezygnują z rodzicielstwa. Okazuje się, że wbrew powszechnemu przekonaniu, kwestie finansowe nie są najważniejsze.

Najczęściej wskazywanym powodem jest brak sympatii do dzieci (39%). Niewiele mniej osób (38%) deklaruje, że nie chce zmieniać swojego stylu życia.

Kolejnym istotnym czynnikiem jest obawa przed ciążą w Polsce, którą aż 27% badanych uważa za "coś niebezpiecznego".
Główne argumenty:
- Nie lubię dzieci
- Nie chce zmieniać swojego stylu życia
- Ciąża jest niebezpieczna

Dane z 2025 roku. Górują argumenty odnośnie niechęci do zmiany stylu życia, czyli najpierw zabawa/podróże/bycie singlem jest priorytetem, a dopiero potem rodzina (czasami już na to może być za późno po 30), a argument o tym, że ciąże jest niebezpiecza, prawo aborcyjne, dostęp do antykoncepcji to typowe wyprane mózgi u kobiet, bo tak nie jest.

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18627
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2445
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kluchman » 11 wrz 2026, 12:04

Zygmunt-1 pisze:
11 wrz 2026, 0:35
Kluchman pisze:
11 wrz 2026, 0:10
Potem dodaj, w jakim stopniu obowiązkami wychowawczymi są obciążeni rodzice (mimo żłobków itp. wyższym niż kiedykolwiek w historii),
Rozwiń jak możesz, bo zaciekawił mnie ten fragment :)
Myślę, że zostało już odpowiedziane, więc nie będę tego jakoś szczególnie rozwijać. Chodzi mi o to, że kiedyś wychowaniem dzieci zajmowała się "wioska": członkowie rodzin żyli blisko siebie, mieli inne relacje z sąsiadami, same dzieci też więcej czasu spędzały same ze sobą poza domem. Teraz rodzic ma to dziecko na głowie w dużo większym stopniu.
johny batonik pisze:
11 wrz 2026, 10:23
Większość tych argumentów sprowadza się tylko i wyłączeni do jednego - zmiany stylu życia u kobiet. I tylko tyle. Mężczyźni chcą być w związkach i zakładać rodziny, ale randkowanie przeszło teraz do internetu głównie i przeciętny facet jest skończony, bo na samym tinderze masz dysproporcję około 70% użytkowników to mężczyźni, a 30% kobiety.
Z portalami randkowymi mogę się zgodzić - zdecydowana większość facetów nie ma tam czego szukać.
Kobiety zwykle chcą wiązać się z mężczyznami, którzy mają status społeczny/finansowy/majątkowy wyższy niż one same, a do tego dochodzą jeszcze inne wymagania. Są wyjątki i w praktyce wychodzi różnie, ale mogę się zgodzić, że taka jest preferencja.
I tak, łatwa dostępność kolejnych osób i opcji znacząco utrudniła tworzenie stabilnych związków.
Tylko czy to, że zwiększyły się możliwości to źle? Czy to, że w ogóle można prowadzić inny styl życia to źle? Czy to, że jest wybór to źle? Czy to, że kobiety właściwie wywalczyły sobie lub otrzymały równość we wszystkich obszarach to źle? (Współczesne feministki coraz rzadziej walczą o równość, a coraz częściej o przywileje).

Opis zjawisk poprzez ich generalizację to jedno. Rozwiązanie to drugie. Świat nie ma rozwiązania na dzietność w krajach rozwiniętych. Każde działanie w tym kierunku było mniejszą lub większą porażką. Czego byś chciał? ;)

Awatar użytkownika
Mr.Chris
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8662
Rejestracja: 18 sty 2022, 23:14
Reputacja: 2117
Kibicuję: Manchester United

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mr.Chris » 11 wrz 2026, 12:24

1234 pisze:
11 wrz 2026, 11:59
Drugi wątek, polka zostawia psa pod opiekę ojcu i rozpiska jakby miał się dzieckiem specjalnej troski zajmować, a nie zwierzęciem.
Pytanie, czy tu największym problemem jest to, że kobieta chciała, żeby jej pies był dobrze ogarnięty (może mieć jakieś schorzenia?), czy to, że została złamana zasada zaufania między ojcem i dzieckiem. Córka powierzyła ojcu coś co jest dla niej ważne, a ten wywlókł to do publicznej dyskusji. W obecnych czasach namierzenie jego, a tym samym też jego córki nie jest czymś ekstremalnie trudnym, więc naraził ją na poważne konsekwencje dla zdrowia psychicznego, które być może już i tak jest rozchwiane.

Co jest dla Ciebie gorsze? Aspołeczne zachowanie córki, które w praktyce nie robi nikomu żadnej krzywdy, czy złamanie zasady zaufania w rodzinie oraz narażenie na poważne konsekwencje swojego potomstwa?
Spoiler:

Awatar użytkownika
Zygmunt-1
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4965
Rejestracja: 22 sty 2023, 10:32
Reputacja: 1523
Kibicuję: od czasu do czasu

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Zygmunt-1 » 11 wrz 2026, 12:27

futbolowa pisze:
11 wrz 2026, 10:25
Dzisiaj jak dziecko pójdzie samo na plac zabaw ludzie robią mu zdjęcia i wrzucają do neta z zapytaniem „gdzie są rodzice?”. A jak rodzic na tym placu zabaw jest, ale np. czyta książkę, a nie waruje przy dziecku, robią wokół tego dyskusję na grupie lokalnych matek, bo jak można nie stać przy dziecku.
To nie wiem, ja się nigdy z tym nie spotkałem. Na placu zabaw na osiedlu od 15-16 do wieczora jest multum dzieciaków, młody też chodzi z kolegami grać w piłkę czy jeździć na rowerze i nikt nie robi mu zdjęć. A grupę lokalnych matek wystarczy opuścić i nie czytać :)
futbolowa pisze:
11 wrz 2026, 10:25
W wakacje połowa osiedla spędzała dwa miesiące u dziadków, niektórzy parę tygodni. Dzisiaj nie znam żadnej sytuacji, w której dziadkowie zajmowaliby się wnukami dłużej niż przez weekend, a i to są jakieś pojedyncze przypadki.
Kiedyś tak było, bo każdy z nas miał dziadków/rodzinę na wsi. To była fajna odskocznia. Sam w swojej rodzinie widzę, że jak poumierali dziadkowie i babcie to ich synowie/córki woleli sprzedać gospodarstwa i się przenieść do miast i zamieszkać w mieszkaniach. Kiedyś jechanie na wieś to była frajda, coś nowego. Teraz dzieci nie znają wsi lub znają ją mniej, niedługo krowy od konia nie odróżnią.

Jasne, pewne rzeczy się zmieniły. Ludzie wyjeżdżają do większych miast, gdzie nie mają rodziny, więc trudno podrzucić dziadkom dzieciaka z Warszawy do Hrubieszowa. Z sąsiadami też żyje się inaczej niż lata temu, bo ludzie się nie znają. Jeśli przyjezdna para dajmy na to w takiej Warszawie chce podrzucić dziecko sąsiadom to też musi wstrzelić się w ich grafik, bo Vanessa ma w tym czasie pola dance, Patryk idzie na siłownię, Tetiana idzie na 12h do pracy, a Richie organizuje spotkanie lgbt i musi się przygotować. Życie w wielkim mieście.

Ale czy wychowywanie jednego dziecka dziś jest trudniejsze niż 4-5 kiedyś? Jak ktoś nie chce dzieci to jego sprawa, nikt nikogo nie zmusza. Ale lepiej powiedzieć wprost, że się go nie chce, nie czuje na siłach wychowywać, nie ma czasu na rodzicielstwo, kariera w korpo, podróżowanie żeby dawać fajne relacje na insta czy cokolwiek innego. No bo jak kiedyś dzieci było dużo, wychowywały się same, ludzie przez to żyli na gorszym poziomie i było źle, a teraz niby sytuacja w kraju lepsza, ale rodzicielstwo trudniejsze to taka osoba nigdy nie będzie miała warunków odpowiadających temu żeby tym rodzicem zostać. Nie wiem, zamiast Wisły i Warty by musiało mleko z miodem płynąć chyba.

Awatar użytkownika
1234
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5337
Rejestracja: 13 maja 2022, 8:50
Reputacja: 2000

Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: 1234 » 11 wrz 2026, 12:30

Mr.Chris pisze:
11 wrz 2026, 12:24
1234 pisze:
11 wrz 2026, 11:59
Drugi wątek, polka zostawia psa pod opiekę ojcu i rozpiska jakby miał się dzieckiem specjalnej troski zajmować, a nie zwierzęciem.
Pytanie, czy tu największym problemem jest to, że kobieta chciała, żeby jej pies był dobrze ogarnięty (może mieć jakieś schorzenia?), czy to, że została złamana zasada zaufania między ojcem i dzieckiem. Córka powierzyła ojcu coś co jest dla niej ważne, a ten wywlókł to do publicznej dyskusji. W obecnych czasach namierzenie jego, a tym samym też jego córki nie jest czymś ekstremalnie trudnym, więc naraził ją na poważne konsekwencje dla zdrowia psychicznego, które być może już i tak jest rozchwiane.

Co jest dla Ciebie gorsze? Aspołeczne zachowanie córki, które w praktyce nie robi nikomu żadnej krzywdy, czy złamanie zasady zaufania w rodzinie oraz narażenie na poważne konsekwencje swojego potomstwa?
Spoiler:


Najgorsza jest nadopiekuńczość względem ZWIERZĘCIA

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”