ROCK i gitarowe brzmienia - Strona 13

Muzyka. Literatura. Prasa. Film. TV. Krótko mówiąc - Kultura. Wszystko co się dzieje w Polsce i na Świecie jest warte skomentowania. Polityka i wydarzenia. Dyskusje tylko na wysokim poziomie.
Awatar użytkownika
Duch
Entuzjasta Kraftu
Entuzjasta Kraftu
Posty: 9212
Rejestracja: 12 sie 2005, 10:26
Reputacja: 196
Lokalizacja: z Tych najlepszych

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Duch » 29 wrz 2006, 11:11

Jeśli już mowa jest o gitarowym brzmieniu to szczególnie polecam kawałki Systemu z Daronem Malakianem na wiośle :rydzyk: . Szczegónie starsze utwory czyli Toxicity, czy Chop Suey. Jak dla mnie to klasyka tego zespołu, co chyba za bardzo dziwić nie może.

Awatar użytkownika
PiDi
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 309
Rejestracja: 05 paź 2005, 14:33
Reputacja: 0
Lokalizacja: skądinąd

Post Wyświetl pojedynczy post autor: PiDi » 29 wrz 2006, 14:42

Tak, stary bardzo dobry System z kawałkami typu Deer Dance, Toxicity, Chop Suey!, ATWA to po prostu cudo! Od kiedy kilka lat temu kolega pokazał mi teledysk Toxicity, a ja ściągnąłem sobie piosenkę Chop Suey! stali się jeśli nie jednym z bardziej ulubionych to moim ulubionym zespołem, polecam jak nic! O pierwszej płycie nie powiem nic, bo mam ledwo dwie piosenki :cry:

Awatar użytkownika
Bassu
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7173
Rejestracja: 20 lis 2005, 9:04
Reputacja: 682
Kibicuję: Manchester United
Lokalizacja: Mexico

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bassu » 07 paź 2006, 23:09

A propos gitarowego brzmienia; ku wielkiej radosci mojego serca, Metallica za 3 dni wydaje najnowszą płyte
Załączniki
metallica_tribute2.jpg
metallica_tribute2.jpg (10.34 KiB) Przejrzano 671 razy

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47769
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2090

Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 09 paź 2006, 9:57

BaSSu pisze:ku wielkiej radosci mojego serca, Metallica za 3 dni wydaje najnowszą płyte
ja bym się cieszył bardziej, gdyby jeszcze raz wydali pierwsze płyty, niz co chwila nowe i coraz to gorsze.

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 65027
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8690
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 09 paź 2006, 10:21

Hehehe, fieldy dobrze prawi :ok:
A wracajac do tematu, ostatnio w moje rece wpadl album zespolu Skangur, i musze przyznac, ze przypadl mi do gustu :P

Calkiem fajny rock :mike:

Awatar użytkownika
Bassu
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7173
Rejestracja: 20 lis 2005, 9:04
Reputacja: 682
Kibicuję: Manchester United
Lokalizacja: Mexico

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bassu » 09 paź 2006, 18:00

fieldy pisze:gdyby jeszcze raz wydali pierwsze płyty, niz co chwila nowe i coraz to gorsze.
_________________


Nie wiem czy gorsze, mi się np wszystkie ich płyty bardzo podobają, choć faktycznie różnią się od siebie bardzo. I nie wiem fieldy czy wiesz, że ta płyta to jest właśnie odwołanie do przeszłości poprzez nagranie dawnych piosenek z płyty MASTER OF PUPPETS razem z Symfonią. Tak więc nie powstaje nic nowego tylko w moim przekonaniu już za 2 dni ukarze się naprawde fantastycznie brzmiący album. Co do tych płyt to jeszcze tylko nadmienie, że ostatnia ich płyta (St.Anger) to była zdeka siekanka i nie wszystkim przypadła do gustu ale chodziło w niej wg mnie i opinii innych o kuracje odwykową wokalisty Metallicy i są tam piosenki związane z błędami jakie w życiu popełniami,duży wpływ na ich obecne granie ma też zmiana basisty. Osobiście bardzo bym chciał doczekać się w ich wykonaniu albumu tak samo dobrego jak ,,Black Album" lub ,,Reload" - raj dla ucha:)

Awatar użytkownika
Duch
Entuzjasta Kraftu
Entuzjasta Kraftu
Posty: 9212
Rejestracja: 12 sie 2005, 10:26
Reputacja: 196
Lokalizacja: z Tych najlepszych

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Duch » 09 paź 2006, 18:19

fieldy pisze:ja bym się cieszył bardziej, gdyby jeszcze raz wydali pierwsze płyty, niz co chwila nowe i coraz to gorsze
No to już raczej się nie doczekamy :roll: Od czasów Garage niestety nic wielkiego nie nagrali, a już album St. Anger lepiej przemilczeć. (ta perka podobna do walenia w kubły na śmieci :? )

Co ciekawe, całkiem inaczej sytuacja ma się się jeśli chodzi o SOAD, który z płyty na płytę jest coraz lepszy i bardziej wyrazisty. Teraz czeka nas okres posuchy jeśli chodzi o nagrywanie nowego albumu, bo skład dał sobie kilka miesięcy odpoczynku, ale zapewne powrót będzie w wielkim stylu 8)

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47769
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2090

Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 09 paź 2006, 18:40

BaSSu pisze:że ostatnia ich płyta (St.Anger) to była zdeka siekanka i nie wszystkim przypadła do gustu ale chodziło w niej wg mnie i opinii innych o kuracje odwykową wokalisty Metallicy i są tam piosenki związane z błędami jakie w życiu popełniami
Ta płyta to powód do wstydu dla takiej kapeli jak Metallica.
Jonahtan Davis tez na swoich płytkach "przekazywał" swoje przezycia z dzieciństwa głównie i wychodziło mu to zajebiscie. No ale on miał bardziej burzliwe dzieciństwo, może dlatego.

Awatar użytkownika
Bassu
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7173
Rejestracja: 20 lis 2005, 9:04
Reputacja: 682
Kibicuję: Manchester United
Lokalizacja: Mexico

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bassu » 09 paź 2006, 18:55

fieldy pisze:Ta płyta to powód do wstydu dla takiej kapeli jak Metallica
Różne są zdania na temat St.Anger, ale zobacz że przeglądając ich dyskografie można zobaczyć że ludzie się zmieniaja a oni z każdą płytą są inni.Moim zdaniem to dobrze że Metallica wkłada cząstke swojego życia i doświadczeń w piosenki. Zobacz,że oni mają już nie 20 lat tylk 2 razy tyle:P i ciężko od nich oczekiwać aby śpiewali o tym samym co kiedyś :wink: Czy mówiąc o wstydzie masz na myśli to, że kuracja odwykowa miała zły wpływ na Jamsa? Kiedyś były inne czasy i inna Metallica, teraz Ci ludzie są dojrzałymi facetami i i piszą teksty o tym co może zgubić człowieka,wzorując się własnym doświadczeniem. Ale dla mnie tekst to jedno a muzyka to drugie. Sam jestem gitarzystą i według mnie to co stworzyli jest kapitalne, nawet St.Anger pomimo ostrego brzmienia ma w sobie swoją barwe. Natomiast co do tego czy stworzą coś tak samo dobrego jak kiedyś to radze poczekać na Master of Puppets razem z symfonią; ja jestem przekonany że to będzie kawał dobrej muzyki. I wierze też że Metallica, podoła oczekiwaniom fanów, komponując kolejne wspaniałe płyty potwierdzające ich niesamowitą twórczośc;)

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47769
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2090

Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 09 paź 2006, 19:05

BaSSu pisze:Czy mówiąc o wstydzie masz na myśli to, że kuracja odwykowa miała zły wpływ na Jamsa?
nie - to, że nie wyszło im przeniesienie tego do kawałków, tak jak np. zrobił to Davis. Wstydziliby się wydawac takie coś, bo znani sa z genialnych utworów, już są ikoną, już są legenda - i takie krążki wydają, że głowa boli. Tego powinni się wstydzić.
Jak już nie potrafią, to powinni zakończyć robote.
BaSSu pisze:Kiedyś były inne czasy i inna Metallica, teraz Ci ludzie są dojrzałymi facetami i i piszą teksty o tym co może zgubić człowieka,wzorując się własnym doświadczeniem.
ale mi nie chodzi o przesłanie, tylko o wykonanie tego. Sama muzyka jest do dupy IMHO. Piszesz, że ma swoją barwę - głos Wiśniewskiego tez ma swoją barwę ...

pomimo ostrego brzmienia ? St.Anger = ostre brzmienie ?
mi to podpada prędzej po popowo - rockowe zespoły, ktore dopiero co zaczynają karierę, a my tu mamy do czynienia z zywymi legendami :!: Od nich się wymaga więcej. Dużo więcej.

Awatar użytkownika
Bassu
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7173
Rejestracja: 20 lis 2005, 9:04
Reputacja: 682
Kibicuję: Manchester United
Lokalizacja: Mexico

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bassu » 09 paź 2006, 19:35

fieldy pisze:tak jak np. zrobił to Davis
Ja nie rozumiem jak można porównywać Metallice i Korn.Johnatan Davis gra inną muzyke niż Metallica i co najważniejsze gra dużo krócej.
fieldy pisze:są ikoną, już są legenda - i takie krążki wydają, że głowa boli/Jak już nie potrafią, to powinni zakończyć robote.
No właśnie i wyobraź sobie ile oni mają fanów na całym świecie. I nagle ci wszyscy fani by sie o tym dowiedzieli. To tak jakbyś powiedział np. fanom barcy, że koniec z ich klubem bo zaczęli grać inną piłke, nie mają gwiazd i są słabi. Na drugi dzień ilość samobójstw w Katalonii wzrosła by niesamowicie. Tak samo Metallica. Co z tego, że niektórym ludziom ten zespół z obecną muzyką nie pasuje :?: Ważne że ma fanów, którzy go kochają. Wiadomo że każdy ma inne gusta i zdanie.

fieldy pisze:takie krążki wydają, że głowa boli
Który Ci się jeszcze nie podoba?Ostatnio tylko 1 wydali.


fieldy pisze:pomimo ostrego brzmienia ? St.Anger = ostre brzmienie ?

A np.Some Kind Of Monster.Frantic-gdzie tu widzisz coś popowego.
Ja myśle że St.Anger nie jest aż taka zła, żebyś porównywal ją do Wiśniewkiego, amatorów rocka i popowych piosenek.


Ciągnąc to dalej chciałem Ci powiedzieć jak powstała ta płyta;
JAMES HETFIELD opuscił swój zespół na rok w celu kuracji odwykowej.Był on do tej pory pijakiem; przegapił pierwsze urodziny swojego syna polując na niedzwiecie z flaszką. W czasie odwyku Metallica umiera... Jednak nadchodzi powrót Jamsa do domu. Zmienia się- jest bezkonfilktowy i to daje tchenie Metallice.PRAWDZIWY James Hetfield, ojciec, mąż, a nie tylko rozpity Horseman :wink: Jednak razem z tym wszystkim uzewnętrznia się jego EGO. Jest to powodem ostrych starć w zespole, którym stara się zaradzić Phill Towle - psychoterapeuta wynajęty przez zespół po odejściu Jasona i pójściu przez Hetfielda na odwyk. Momentów budzących gniew, wywołujących niepokój związany z rychłym upadkiem metalowego giganta, budzących współczucie, wywołujących śmiech ("nastrovia" - przypomnienie Chorzowa 31.05;)) ale również wywyłujących olbrzymie wzruszenie - takich chwil jest w tym filmie mnóstwo...
fieldy Polecam Ci ten film, jeśli chcesz zrozumieć tą płytę i obecną Metallice :wink:

Mam też dla Ciebie krótką charakterystykę wszystkich kawałków zaczerpniętą z dobrej strony o metallice; krótka opowieść fana tego zespołu.

Po 9 godzinnym oczekiwaniu pod klubem Traffic w Warszawie dostałem się do wnętrza nowoczesnego budynku. Obecna wszędzie ochrona upewniły mnie co do faktu, iż gdzieś niedaleko siedzą sobie w spokoju James z Kirkiem. Zmęczony przeszedłem pomyślnie cała kontrole, by w końcu ujrzeć tych, na których setki osób łącznie ze mną czekały w prażącym czerwcowym słońcu prawie cały dzień. Jednak niewielu z nich dane było osobiście poznać królów metalu. Wytrwałość, spryt oraz spory fart pomogły mi przekroczyć barierę nie do przekroczenia. Teraz właśnie ½ Metallici podpisywała specjalnie dla mnie małą naklejkę. To miała być nagroda za upór i determinacje. Po tych wszystkich emocjach dotarłem do kas klubu Traffic. Właśnie tam kupiłem limitowaną płytkę CD z DVD. „ Proszę 5 płyt ” – powiedziałem do panienki z kasy. „ Ile ? Pięć ? i pięć plakatów ? ” – ta zdziwiła się ale moja mina wybitnie świadczyła o tym co o niej w tamtej chwili myślałem : „ Boże kobieto to Metallica... nie dziw się tak tylko dawaj szybko „. Po wydaniu około 250 zł poczułem się od razu jakiś lżejszy. Wróciłem do domu, następnie odpaliłem kompa i włożyłem do napędu płytkę z muzą. Wygodnie usadowiłem się w fotelu aby po raz pierwszy od wielu lat posłuchać nowej Metallici. Metallici, której jak się okazało do tej pory nie znałem wcale... i wtedy słowo stało się ciałem a ściślej mówiąc zapowiedź Larsa przeobraziła się w płynący z głośników rwący potok nieokiełznanej perki, zrzęchowanych gitar i diabolicznego wokala.

¨ St. Anger

Wejście perki powala swą mocą. Po sześciu taktach uszy nieprzyzwyczajonych wysiadają. Pierwszy riff i poczułem dreszcze.... Przepraszam czy ci panowie grali kiedyś tak słodko z jakąś symfonią? A może to zupełnie inny zespół... i ta powalająca kosiara... trrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr cały czas. Z niepokojem spojrzałem na szyby w oknach, niby nowe i z atestem ale jednak... Nagle stop... całkowicie zmiana tempa.... coś tam skowyczy w oddali.. ach to przecież James z szyją owiniętą świętym gniewem. Odruchowo chwyciłem swoją ale na szczęście była cała. Dochodzi do refrenu... refrenu ?! tu nie można mówić o typowym podziale utworu na zwrotkę i refren.. wszystko jest „ spójne inaczej ”. I znowu kosiara... trrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr Boże nie wytrzymam... to jest wręcz genialne... jaki tam new metal ?! To co ci faceci wyprawiają to wirtuozeria metalu. Metalu metalowego rzekłbym właściwie. Muza drążąca całą czachę aż mi się mielina zagotowała. Dendryty powyskakiwały ze swoich miejsc. Szkoda, a dobrze się uczyłem :)... Wreszcie koniec... Uff można odpocząć. I ja uważam się za metalowca ? chyba od tych metali kolorowych bo ta muza to najczerniejsza czerń jaką widział świat.

¨ Frantic

Idźmy dalej... utwór rozpoczynający płytę. Można śmiało powiedzieć, że jest taki jak cały krążek.. połączenie brutalności, agresji, zero melodyjek tylko ciągłe wgniatanie w ziemie... coraz głębiej i głębiej... i ten kawałek bez perki grany gdzieś na 12 progu bardzo chybotliwy rzekłbym J. Na MTV Icon James wpada w trans grając naprzeciw Larsowi... ale nie o tym. W końcu od wielu lat słyszę Jamesa zdzierającego na maksa swoje struneczki głosuweczki... tick tick toooooooooock... – całkowite wycie, rozbiegające się po trzewiach słuchającego. Zaczepistość Frantica przeradza się tez tym, że podczas słuchania aż chce się ryczeć razem z Jamesem. Każdy zauważył to co Lars wyprawia na garnkach... wstęp przypomina stare dobre „Creeping Death”. Rąbanka werbla i crusha... i ten tekst o stylach życia i umierania.... extra. Niby zwolnienie ale to ciągle jazda łamiąca wszelkie ograniczenia prędkości. Aż strach pomyśleć co to będzie na koncertach.... ufff

¨ Some Kind Of Monster

Wstęp spokojniutki na rozluźnienie.... a potem znowu miażdżenie i wejście perki... oraz coś niby pseudo solówka. Całość jest daje doskonałe muzyczne zgranie... nie ma niepotrzebnych pląsów zagubionych nutek. Wreszcie wokal... zadziorny, ostry oraz przesycony nienawiścią. Po pierwszej części refren.... Are we the people ? Chyba sam James o ty nie wie bo nagle słowa Some Kind Monster… i charakterystyczne dla Hetfielda yeah.. pięknie. Długo ciężko, ciężko polecam na gorące piaski polskich plaż – niech wszyscy leżący plackiem obudzą się... Nagle zmiana tempa i inny riff nie za szybki aby dobić do końca. Znowu tomy odzywają się jak stary kałasznikow głos w tle wydobywa się z samych piekieł co oni prawdziwego diabła do współpracy zaprosili ?! No tak.... MONSTER !!!! żyje w każdym z nas a po głosie Jamesa możemy to odczytać.... no a na końcu Hammet drwi sobie z tak ciężkiego repertuaru... Widać, że Kirk czuje się dobrze...

¨ Dirty Window

No tak... początek jak zwykle nawalanka w werbel... Według mnie to jeden z ich najlepszych numerów....ostra zwrotka, szybka ale nie punkowa... pełna ciężkości, tu nie ma miejsca na wersje light.. I ten niby refren tak miły dla ucha z melodyjnym wokalem... jestem pewny, że to dzieło Kirka .. James świetnie moduluje paszczą AND EXECUTIONER TOO no i wyliczanka bardzo Metallicowy zabieg znany choćby z One. Zmian tempa abyśmy nie zapomnieli że to metal J Lars ciągle używa tego oryginalnego werbla... co mu wychodzi na dobre... Riff grany przez Jamesa i Kirka powala prostotą i rytmicznością... aż się chce skakać upppps właśnie uszkodziłem nocną lampelunie – no trudno... a tak przy okazji jutro okna będę mył :)

Fajnie brzmi to „coś” w co Lars stale nawala podczas refrenu :) co to może być... na bębnach nie gram... a szkoda bo bym sobie jako dzwonek do komóry wsadził. Następnie śmiech Hetfieldfa pobudza jeszcze bardziej... przydałby się mały kociołek oj przydał. Szybki moment kończący utwór podkreśla zawrotne tempo całego kawałka.... miodzik....

¨ Invisible Kid

Jak zwykle start na ostrym gazie...z piskiem opon – a propo świetnie słucha się jadąc samochodem pozdrówka dla kochanych panów w mundurkach. Hetfield śpiewa o jakimś niewidzialnym dziecku... no temat całkiem całkiem.... Gitary jak zwykle na tej płycie wydobywaja najmocniejsze power chordy. Refren pełen długiego zaciągania przypomina wycie stada dzikich wilków :).... powiem wam, że pomysłwstawienia Kirka na drugiego wokala nie jest wcale taki beznadziejny... ale wracając do utworu.. po dwóch zwrotkach mamy zmianę tempa oraz sposobu śpiewania. Wielu porównałoby to do System of a Down ale ja nie widzę tu nic podobnego do tego metalowego badziewia, które przy Metallice prezentuje się bardzo mizernie. Invisible Kid jest mocny, ciężki , ciekawy w swojej kompozycji... przy pierwszym słuchaniu mamy problem aby przewidzieć co nastapi po refrenie... to nowa jakość grania... odejście od schematów.

¨ My World

Właśnie w tym utworze Metallica wypowiada ostre „fuck off sucker” pod kierunkiem wszytkich tych, którzy pragną narzucić im sposób grania... chłopaki robią to co ich kręci... każda część tekstu stale nam o tym przypomina : „my time”, „my world”.... Perka znowu trzęsie scena... a gitary rozrzedzają powietrze.. kiedy dochodzi do kawałka śpiewanego przy ostrym użyciu przepony mamy jeden z najlepszych riffów na tej płycie... a potem znowu szybkie wejście w perkę i po raz kolejny przeponka się przypomina :) Tym razem pozwala się na głośniejsza grę bassa... co jest chyba ukłonem w stronę osób lubiących falisty ruch błony bębenkowej... Robert ma zdecydowanie więcej do pokazania niż stary dobry Jason. Prze to muzyka, jaka stworzyła Metallica jest aż tak bardzo energetyczna. Oczywiście zawdzięczają to swojemu producentowi Bobowi Rock. Przecież to on namówił ich do większego korzystania z niskich zakresów częstotliwości.

¨ Shoot Me Again

Na początek zabawa efektami w wykonaniu Kirka pozwala przypuszczać, iż utwór będzie jakiś lżejszy jeżeli o tej płycie możemy tak mówić. Ale potem gdy gra sam bass całkowicie zmienia się klimat kawałka. No i kolejny doskonały riff wraz z zawodzącym wokalem poprzedzającym urywany refren. Całość doskonale uwidacznia niezależność Metallici. Do chłopaków można strzelać ale to nic nie da. Ich muzyka jest niezniszczalna. Oni nie idą na kompromis –„no compromise”- poczym znowu następuje zmiana tempa i wprowadzenia do bardziej antycznego, egipskiego rzekłbym świata. A wszystko za sprawą niesamowicie zmodulowanego głosu Jamesa. Utwór kończy się w taki sam sposób jak zaczyna tzn. zawalanką Kirka na szpanerskich efektach... taka klamerka kompozycyjna :).

¨ Sweet Amber

Fajny wstęp ni to blues ni to metal ale potem wszystko jest już jasne... diabolicznie szybki riff budzi uśpione pozorami umysły. Dodatkowy wstrząs daje heavy ciężka perka... rytmiczna zwrotka przy zadziornym, żyletkowym głosie Jamesa świetnie nadaje się do grania na koncertach.. ach i ten refren mówiący o „słodkim bursztynie” totalnie wyciska z nas siódme poty... takie czegoś nie słyszałem od dawna. Mroczność refrenu jest postawione całkowicie w opozycji do utworu. Sprawia to świetnie wrażenie a jeszcze gitarka Kirka daje niesamowite wrażenie jakiegoś pozaziemskiego kopa. Jak zwykle chłopaki zmieniają tempo. Tuz przed końcem mamy ultra szybki riff ala trash... pięknie się kończy tym wolnym „SWEEET AMBEEER”.

¨ The Unnamed Feeling

Nieco wolniejsza partia na tej płycie, co nie oznacza wcale że ma charakter jakiejś ballady. Wręcz przeciwnie nacisk postawiony jest na wokal oraz spójność brzmienia gitar. Zwrotka jest bardzo melodyczna i nawiązuje do intra w dobrym stylu Metallici. Doskonale oddająca charakter perkusja z częstym użycie hi-hetu oraz talerzy bardzo dobrze wypełnia przestrzeń jaka organizują zdystortionowane wiosła. Cały utwór możemy uznać za kobyłę - trwa przecież ponad 7 minut... oj przypominają się stare czasy z „And justice for All”. Dlaczego znalazł się dopiero na 9 miejscu ? Cóż trudno odpowiedzieć na to pytanie. Z cała pewnością spełnia on założenia CD. Jest mocny... „wolny drążyciel” – tak określił go jeden z moich kumpli. Zawsze przyda się na płycie kawałek, który umożliwi odpocząć zarówno grającym oraz słuchaczom.

¨ Purify

To jedyny kawałek na całej płycie, którego wstęp wydaje się być nieco bardziej odciążony. Hetfield śpiewa w sposób bardzo zbliżony do ryku silnika odrzutowca. Doskonały riff następuje po trzech refrenach. Potem znowu mamy dynamiczne wejście perkusji oparte na werblu i kilku talerzach... poprzedza ono wstęp do jeszcze innej bajki- nowego riffu. Wolniejszego aczkolwiek nie pozbawionego spójności z resztą utworu. Jest on w pewnym sensie zaskoczeniem. To po nim następuje koniec całego „oczyszczenia”. Ostro tak jak trzeba, szokując słuchacza. To jednak przedsmak tego co czeka nas w utworze kończącym cała płytę.

¨ All Within My hands

To jest właśnie utwór kończący płytę St. Anger. Oprócz tego, że jest bardzo długi – ponad 8 minut, jest przesycony momentami zarówno spokojnymi jak i pełnymi mrocznej dynamiki. Doskonale pasuje do tej kompozycji głos Jamesa. Jest tak samo zmienny jak muzyka grana przez zespół. Refren składa się z części wolnej oraz wrzeszcącej metalowym brzmieniem. Zwrotka utrzymana jest w klimatach spokojnych, opartych na rytmie wybijanym na tomach. Natomiast kosiara obecna przy refrenie jest wstępem do świetnie zagranego riffu przy słowach „hate me now”. Po dwóch zwrotkach następuje znowu zmiana tempa na szybciutko graną partie power chordów. James się zupełnie nie oszczędza, zgniatając wręcz membranę mikrofonu. „Kill, kill kill, kill” to typowy crowling, po którym mamy niesamowity koniec płyty. Koniec, ukazujący bardzo garażowe granie Metallici na tym CD.

W taki sposób przesłuchałem całą płytkę zespołu Metallica. Zespołu, który udowodnił swój powrót z dalekiej podróży. Szkoda, że akurat teraz zapomniano o starych, dobrych partiach solowych. Dla wielu może okazać się największym mankamentem płyty. Jednak, genialne riffy, niesamowicie ostra perkusja oraz świetny wokal mogą to w pełni zastąpić. Cóż wszystko się zmienia... może na następnej płytce Kirk pokaże wielki talent. Teraz możemy tylko czekać. St. Anger jest nieprzewidywalny oraz zrywający wszelkie konwenanse granej do tej pory muzyki. Dzięki niemu Metallica znowu wróciła na pierwsze miejsce metalowych kapel. Po 6 latach otrzymaliśmy metal w najlepszym wydaniu. Oby tylko zespół znowu nie popadł w jakieś kłopoty i kontynuował swoją działalność. To najlepsza płyta od ponad 7 lat. Ośmielam się twierdzić, iż ciężkością bije nawet Black Album. Nie jestem jednak w stanie zrozumieć jakie podobieństwa widzą niektórzy między St. Anger a np. Kill’em All. To dwa zupełnie inne światy muzyczne. Metallica ukazała swój święty gniew... drżyjcie bo królowie wrócili....






Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47769
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2090

Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 09 paź 2006, 19:44

BaSSu pisze:Ja nie rozumiem jak można porównywać Metallice i Korn.Johnatan Davis gra inną muzyke niż Metallica i co najważniejsze gra dużo krócej.
nie porównuje ich pod względem wielkości, czy dokonań, pisze tylko, że Davis najwidoczniej lepiej przekazał swoje przeżycia, niz stary James.
BaSSu pisze:No właśnie i wyobraź sobie ile oni mają fanów na całym świecie. I nagle ci wszyscy fani by sie o tym dowiedzieli. To tak jakbyś powiedział np. fanom barcy, że koniec z ich klubem bo zaczęli grać inną piłke, nie mają gwiazd i są słabi. Na drugi dzień ilość samobójstw w Katalonii wzrosła by niesamowicie. Tak samo Metallica. Co z tego, że niektórym ludziom ten zespół z obecną muzyką nie pasuje Ważne że ma fanów, którzy go kochają. Wiadomo że każdy ma inne gusta i zdanie
ale to tylko wg mnie powinni się wstydzić, to moje zdanie.
nie chcę ci udowodnić, że Metallica jest słaba - tylko przedstawiam ci moje zdanie na temat moich odczuć co do ich ostatnich albumów.
Ich fani mało mnie obchodzą.
BaSSu pisze:Który Ci się jeszcze nie podoba?Ostatnio tylko 1 wydali.
zapewne tem, który ma się ukazać, bardziej będzie przypominał St.Anger, aniżeli pierwsze albumy, więc u mnie nie ma szans na pochlebną opinię - powtarzam jeszcze raz - u mnie :D nie obchodzi mnie, że maja mld fanów
BaSSu pisze:A np.Some Kind Of Monster.Frantic-gdzie tu widzisz coś popowego.
Ja myśle że St.Anger nie jest aż taka zła, żebyś porównywal ją do Wiśniewkiego, amatorów rocka i popowych piosenek.
nie porównałem ich do Wiśniewskiego, to jest jawne nadużycie :D
St.Anger dla mnie jest bardziej popowe niż metalowe.
BaSSu pisze:fieldy Polecam Ci ten film, jeśli chcesz zrozumieć tą płytę i obecną Metallice
ja nie chce nic rozumieć, albo mi się muzyka podoba, albo nie.
Nie obchodzi mnie, ze James jest/był pijakiem,

Awatar użytkownika
Bassu
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7173
Rejestracja: 20 lis 2005, 9:04
Reputacja: 682
Kibicuję: Manchester United
Lokalizacja: Mexico

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bassu » 09 paź 2006, 20:03

Ok więc wszystko jasne :) ale i tak polecam Ci ten film kiedyś jak bedziesz miał czas :wink: Co do płyty która ma powstać to sie nie wypowiem bo nie wiem jaka będzie, chciałbym usłyszeć muzyke taką jak kiedyś i coś w stylu albumu S&M ale zobaczymy... Nie moge Ci powiedzieć tez czy bedzie popowy czy nie ale oto co piszą ;

W październiku wytwórnia Vitamin Records ukaże się legendarna płyta Metalliki, "Master Of Puppets", w wersji orkiestrowej. Materiał pojawi się 10 października pod tytułem "Scorched Earth Orchestra Plays Metallica's Master Of Puppets". Vitamin Records postanowiła w ten sposób uczcić przypadającą w 2006 roku 20. rocznicę premiery krążka Amerykanów, dzięki któremu mogli zawiesić w swoich domach pierwszą złotą płytę.

"Brzmienie orkiestry dodało tym kompozycjom niezwykłej wagi. To wyjątkowy hołd dla »Master Of Puppets« i wspaniały dodatek do każdej kolekcji płytowej" – napisał wydawca krążka.



Licze, że ta płyta będzie się podobała wszystkim i ugasi ich pragnienia:)

Pozdrawiam :!: 8)

Awatar użytkownika
Corinthians
Vamos Argentina!
Posty: 4524
Rejestracja: 26 mar 2005, 19:20
Reputacja: 0
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Corinthians » 26 paź 2006, 20:20

Polecam wszystkim płytę z okazji XX-lecia Farben Lehre. Zajebiście się jej słucha, Farbenów jak i Kowerów.
Szczerze mówiąc to bez przerwy słucham Kowerów, a szczególnie Doliny lalek, Strażników Moralności i Ku przyszłości, czy dobry, stary polski punk. Do tego, choć to jest dwupłytowy album to jego cena wynosi zaledwie 25 złotych. Sam nie kupiłem, a ściągnąłem z internetu, ale to przez to, że przez cały wrzesień nie mogli sprowadzić płyty do Siedlec (ale wiocha). Nie zamierzałem czekać do grudnia, i musiałem wykonać ten okrutny gest. Jeśli ktoś chciałby sobie przesłuchać całą płytę, to zapraszam na prv.

Moja recenzja to 9/10. Myślałem, że Farbeny będą trochę bardziej przerobione, a to są po prostu wrzucone stare piosenki FL, które zostały nagrane słabym sprzętem, teraz jest jedynie poprowiona ich jakość. Wybrałbym trochę inny zestaw Farbenów, ale to tylko kwestia gustu :) Cudowne było wykonanie piosenki Handel na Woodstocku, na Farbenach jest ona wolniejsza, ale taki był przecież oryginał. W Kowerach trochę za dużo angielskich przebojów ,mimo że one nigdy mi do gustu nie przypadły (Should i Stay czy Buffalo soldier), to w wykonaniu FL brzmią one całkiem inaczej - lepiej. Skowerowanie legendarnych piosenek legendarnych zespołów jak Kryzyz, Dezerter, czy Kolaboranci było świetnym pomysłem, znakomicie się słucha tej płytki, polecam!

Awatar użytkownika
Berele Lewartow
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5932
Rejestracja: 10 wrz 2004, 19:30
Reputacja: 701
Lokalizacja: zza Firewalla

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berele Lewartow » 26 paź 2006, 20:58

Corinthians pisze:. W Kowerach trochę za dużo angielskich przebojów ,mimo że one nigdy mi do gustu nie przypadły (Should i Stay czy Buffalo soldier), to w wykonaniu FL brzmią one całkiem inaczej - lepiej
:o
Sugeruszej,ze Fl zagrali tą piosenke lepiej niż The Clash. Oj Corinthians chyba czas odrobić lekcje.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”