DLA DOROSŁYCH !!! - Strona 7

Chwila oddechu dla stałych bywalców i świeżych owieczek. Trunki oraz coś na ząb w gronie znajomych, jak i dla tych którzy chcą podumać bądź przygadać sobie ramię w ramię z barmanem.
Awatar użytkownika
MLSoccer
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1050
Rejestracja: 23 sie 2004, 18:42
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: MLSoccer » 20 gru 2006, 17:47

Znalazlem bardzo fajny wierszyk :lol:

"Murzynek Bambo"

Murzynek Bambo w Afryce mieszka
Czarną ma skórę ten nasz koleżka
Czarne ma wszystko tu nikt nie buja.......

a dalej to juz sami przeczytajcie bo nie wypada mi tutaj dawac reszty

cd

http://www.msstudio.com.pl/cgi-bin/poka ... ot&id=1009 :P

Don Juan
Skład B
Skład B
Posty: 138
Rejestracja: 24 wrz 2006, 14:06
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Don Juan » 20 gru 2006, 17:57

Każdy na tym forum wie ile mam lat, ale wpadłem napisać tylko jedną rzecz: zmieńcie nazwe tematu bo ta nazwa tak kusi, że po prostu nie idzie nie wejść, jak się widzi ten temat.

Awatar użytkownika
MLSoccer
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1050
Rejestracja: 23 sie 2004, 18:42
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: MLSoccer » 20 gru 2006, 18:21

A teraz pare kawalow ....... :D


O GÓRALACH

Bacowa budzi swojego męża w środku nocy.
— Antoś, pchła mi chodzi po plecach, złap ją i zabij.
— Zapal światło — doradza zaspany baca. — Jak cię zobaczy, to sama zdechnie ze strachu.

Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta:
— I z czego się pan tak śmieje? Szczeka złamana, cztery zebra tez, oko wybite?
Góral na to:
— Ja to nic, ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną a ja mam jego jaja w kieszeni!

Baca rozwodzi się z Gaździną. Odbywa się rozprawa w sądzie. Sędzia pyta się Gazdy:
— Powiedzcie Gazdo, dlaczego chcecie się rozwieść z tą Gaździną, przecież żyjecie razem już 20 lat, w czym Wam ona zawiniła?
Gazda na to odpowiada:
— A bo Panie sędzio, ona mi seksualnie nie odpowiada.
Na to w końcu sali podnosi się ze swojego miejsca juhas i woła:
— Głupoty Gazdo gadacie! Całej wsi odpowiada, a Wam nie!

Juhas widzi bacę prowadzącego duże stado owiec.
— Dokąd je prowadzicie?
— Do domu. Będę je hodował.
— Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?
— W mojej izbie.
— Toż to straszny smród.
— Cóż, będą się musiały przyzwyczaić.

Góral stanął przed sądem oskarżony o pobicie.
— Oskarżony twierdzi, że uderzył poszkodowanego jeden raz zwiniętą gazetą?
— Ano tak — zgadza się góral.
— I od tego ciosu gazetą poszkodowany doznał wstrząsu mózgu?
— Skoro tak doktor powiedział...
— W takim razie, co było w gazecie?
— Nie wiem, nie czytałem.

Jedzie gazda z gaździną furmanką. Nagle niebo się zachmurzyło, rozszalała się burza. Znienacka 20 metrów przed furmanką uderzył piorun. A gazda patrzy w niebo, palec podnosi i mówi:
— Nooooooo...
Jada dalej. Po chwili następny piorun uderzył 5 metrów za furmanką. Gazda znów podnosi palec i mówi:
— Noooooooooooooo...
Znowu jada dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gaździnę jadącą na furmance, a gazda zadowolony:
— No!!!

Przyjechał turysta w góry. Nocuje u bacy. Rano baca pyta:
— Czy wy w nocy nic ze sobą nie robicie, że się światło cały czas pali?...
— Baco, przy świetle to dopiero przyjemność!
Na drugi dzień turysta pyta bacę:
— No i jak, lepiej przy świetle?
— Lepiej, lepiej — i ile dzieci miały uciechy!

Wisi Baca na drzewie na jednej ręce i czyta książkę, która trzyma w drugiej. Przechodzący turysta przystaje i mówi:
— Baco! We wsi powiadają, że Baca ma zdolności parapsychiczne!
Na to Baca:
— A głupoty gadają!
Na to turysta odchodzi w swoja stronę. Baca, dalej wisząc na drzewie puszcza gałąź, na której wisiał i przewraca ze spokojem kartkę, wisząc w powietrzu.
— Oj pieprzą głupoty w tej wsi, oj pieprzą!

Podczas wizyty prezydent USA zwiedza z Gierkiem Zakopane. Nagle słyszą krzyk i płacz kobiety. Patrzą — a gazda za chałupą grzmoci żonę. Prezydent pyta go, dlaczego tak się znęca nad kobietą. Gazda mówi:
— Chciała mieć fiata — kupiłem. Chciała mercedesa — kupiłem. Ale teraz jej się helikopterem zachciało latać. Nie kupię, bo tu góry i jeszcze mi się baba zabije!
Prezydent pokiwał ze zrozumieniem, ale Gierek wziął gazdę na stronę i pyta:
— Gazdo, a tak naprawdę, o co poszło?
— Przeca nie powiem obcemu, ze mi bźdźiągwa bony na cukier zgubiła.

Pytają bacę:
— Czy te trzy dziewczynki są twoimi córkami?
Baca:
— No.
— Ale one urodziły się tego samego dnia?!
— No...
— ...w odstępach piętnastominutowych!!!
— No to, co?! Ja mom rower...

W Tatrach na hali opala się naga blondynka. Raczej śpi, albo jest mocno zamyślona. Przechodzący turysta zgorszony widokiem nagiego damskiego łona przykrywa je swoim kapeluszem. Przechodzi Baca, patrzy i mówi:
— O Jezusicku! Wciągnęło faceta!

Baca był świadkiem wypadku samochodowego. Polonez walnął w drzewo. Przesłuchuje go gliniarz:
— Baco jak to było?
Na to baca:
— Panocku widzicie to drzewo?
— Widzę.
— A oni nie widzieli...

Pewien turysta w wakacje zachodzi w deszczu do bacówki, baca gościnnie częstuje go gorącą strawą, turysta zajadając spostrzega, że do talerza leci mu z góry woda...
— Baco dach ci przecieka.
— Wim...
— To, dlaczego nie naprawisz??
— Nie mogę, przecież deszcz pada.
— To, dlaczego nie naprawisz, kiedy nie pada??
— A bo wtedy nie cieknie...

Początkujący narciarz pyta bacę:
— Czy ten zjazd jest niebezpieczny?
— A gdzie tam, panocku, wszyscy zabijają się dopiero na dole!

Pijany góral wraca z wesela i zaczyna się rozbierać.
— Maryna, pomóż, bo nie mogę koszuli ściągnąć — prosi żonę.
Ta podchodzi i załamuje ręce.
— Jezusicku, Jędrek, psecie ty mas ciupaskę w plecach!

Baca słyszy krzyki z podwórka:
— Czego tam?
— Bacoooo! Potrzebujecie drewna?
— Nieeee! Przecie mom!
Rano baca budzi się, wychodzi na podwórko, patrzy:
— O kur**! Gdzie moje drewno?!

— Baco, czy można tu gdzieś kupić części zamienne do samochodu?
— Zaraz za wioską jest ostry zakręt nad urwiskiem, a części leżą na dole...

Idzie sobie baca i ciągnie na sznurku zegarek. Przechodzący turysta pyta zdziwiony:
— A co to baco, zegarek na sznurku ciągniecie?
— Ja go wreszcie nauczę chodzić!

Nad Morskim okiem siedzi stary gazda. Przechodzący turyści pozdrawiają go i pytają:
— Co tu robicie?
— Łowię pstrągi.
— Przecież nie macie wędki.
— Pstrągi łowi się na lusterko.
— W jaki sposób?
— To moja tajemnica. Ale jeśli dostanę flaszkę, to ją wam zdradzę.
Turyści wrócili do schroniska, kupili butelkę wódki i zanieśli ja gazdzie. On tłumaczy...
— Wkładam lusterko do wody, a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się przeglądać to ja go kamieniem i już jest mój...
— Ciekawe... A ile już tych pstrągów złowiliście?
— Jeszcze ani jednego, ale mam z pięć flaszek dziennie...

Idzie góralka brzegiem strumienia, a po drugiej stronie chłopaki.
— Ej Maryś, pójdź do nas!
— Nie pójdę, bo mnie zgwałcicie!
— Ej, nie zgwałcimy!
— To, po co ja tam pójdę?

— Baco, czym zabiliście sąsiada?
— A szyneczką, Wysoki Sadzie...
— Wieprzową, czy wołową?
— Kolejową...

Góral wraca z dwuletniej służby w wojsku. Żona Jagna ciągnie go zaraz do sypialni. On sprzeciwia się i wyprowadza ja na spacer.
— Widzisz Jagna to piękne błękitne niebo?
— No widzę! Choć do sypialni.
— A widzisz te piękne wzgórza?
— Widzę, no choć już!
— A widzisz te piękne łąki?
— No widzę, widzę! No, choć do...
— No to patrz i patrz, bo teraz będziesz przez miesiąc ino sufit oglądała.

Siedzi Baca na drzewie i piłuje gałąź, na której siedzi. Przechodzi turysta:
— Baco spadniecie!
— Nie, nie spadnę!
— Spadniecie!
— Ni!
— No mówię wam, że spadniecie!
— Eeee, nie spadnę!
Nie przekonawszy bacy Turysta poszedł dalej. Baca piłował, piłował aż spadł. Pozbierawszy się popatrzył za znikającym w oddali turystą i rzekł:
— Prorok jaki, czy co?

Siedzą dwie Góralki na płocie i plotkują, plotkują, po czym jedna mówi do drugiej:
— Oj Maryna cza mi Cię będzie pożegnać, widzę idzie Franek z kwiatami trza mu będzie dupy dać!
— A co to u was flakona ni ma?

Siedzi baca nad rzeką i się onanizuje. Podchodzi turysta i się pyta:
— Baco, co wy robicie?
Na to baca:
— Jak to, co? Wysyłam dzieci nad morze.

Sąsiad mówi do bacy:
— Baco, tam za stodołą na waszych deskach chłopaki gwałcą waszą córkę.
Baca przerażony biegnie natychmiast za stodołę, po chwili wraca uśmiechnięty i mówi:
— Aaaaa... wiedziałem, że żartowałeś, to wcale nie moje deski.

Baca łapie okazję na drodze, wreszcie udaje mu się złapać przejeżdżającego Mercedesa. Wsiada i jadą, ale po kilku kilometrach jakoś tak nudno się zrobiło, więc baca się pyta:
— A co to panocku, za znaczek z przodu?
— To? (mówi kierowca pokazując na znaczek Mercedesa), to taki celownik, jak kogoś złapię w ten celownik, to już na pewno trafie.
— Aha.
Po kilku kilometrach patrzą, a tu drogą jedzie jakiś facet na rowerze. Baca mówi :
— A weźcie, panocku, tego człowieka w ten celownik...
Kierowca skręcił i faktycznie rowerzysta znalazł się "w celowniku", ale ponieważ kierowca nie chciał iść do więzienia, to w ostatniej chwili skręcił, aby nie trafić rowerzysty, chwilę potem baca się odzywa:
— Iiiii, kiepski ten pański celownik, gdybym nie roztworzył drzwi to byśmy go nie trafili.

Wchodzi baca do sklepu i nie zamyka drzwi.
— Baco, drzwi w domu nie macie? — Krzyczy na niego sprzedawczyni.
— Mom, i taką cholerę jak wy, tyz mom.

Turysta pyta się górala:
— Baco, czemu ciągniecie ten łańcuch?
— A co, mam go pchać?

Wywiad z baca:
— Baco, jak wygląda wasz dzień pracy?
— Rano wyprowadzam owce, wyciągam flaszkę i pije...
— Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
— Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. W południe idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora.
Wieczorem idziemy do Franka i czytamy jego rękopisy.

Spotyka się dwóch górali wysoko w górach.
— Baco, wełna drożeje!
— A kto powiedział?
— Wałęsa.
— A gdzie on pasie?

Siedzi baca w zimie na zboczu i się przygląda jak turyści z Niemiec zjeżdżają na nartach. Nagle widzi jak jedną babkę wyrzuciło na pagórku, że aż wpadła głową w zaspę. Ino jej tylko tyłek wystaje. Baca długo nie namyślając się zaszedł od tyłu i zaczyna dupczyć. Nagle słyszy jak ta jęczy:
— Ja gut, ja gut!
Baca na to:
— A skąd ja ci tera dziwko jagód wezmę!

Zepsuł się kobiecie samochód na drodze, prosi o pomoc przechodzących górali. Górale naprawili, ale gdy chciała im zapłacić okazało się, że górale wolą zapłatę w naturze. Nie bardzo się to jej podobało, ale co miała zrobić. Poprosiła ich tylko żeby założyli prezerwatywy, bo nie chce zajść w ciążę. Górale się zgodzili, itd.
Na następny dzień spotykają się w knajpie wioskowej i jeden mówi:
— Josiek zależy nam na tym żeby nie zaszła w ciążę?
— Ni.
— No to ściągamy te gumki!

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”