Masz racje z tymi forami. U mnie też na fory nie ma co liczyć ktoś kto wierzy (obojętnie w jakiego Boga) ani też ktoś kto jest ateistą/agnostykiem, nie oceniam ludzi po wierzeniach bądź ich braku, bo „Po owocach ich poznacie” jak mawia pewien przereklamowany bestseller, który nie wiedzieć czemu został przetłumaczony na prawie wszystkie języki świata.Chlopaczek pisze:Moim zdaniem sie oplaca i jest to wrecz wskazane.Takie ksiazki jak ta Dawkinsa sa niezmiernie potrzebne.Glos rozsadku wyjatkowo mocno slyszalny na pustyni zabobonow.
Religia nie powinna cieszyc sie specjalnymi wzgledami.Trzeba ja wziac za pysk dosc panoszenia sie.
Ja szanuje wybor kazdego czlowieka wierze/nie wierze.Ale jezeli ktos wierzy to niech sie nie spodziewa ze z tego tytulu dostanie u mnie jakies fory.
Co do opłacalności to nie zgodzę się z Tobą. Napisałem, że „nie opłaca punktować/atakować/pokazywać absurdów wiary” bo wiara już w sama w sobie musi mieć coś absurdalnego, nie racjonalnego, nie zgodnego z prawami fizyki/podstawami biologii. Ludzie wierzący godzą się tym, że wiara nie nic wspólnego racjonalizmem, to jest istota wiary, że wierzy się w coś potencjalnie nie możliwego/absurdalnego. Coś co dla kogoś jest „pustym zabobonem”, dla kogoś innego jest prawdą wiary i nawet najbardziej racjonalne i bardzo przekonywujące księgi w stylu „Bóg urojony” tego nie zmienią. Więc punktowania/pokazywania absurdów jest bezcelowe. Zresztą sukcesy tego rodzaju dzieł są mizerne. Po małej sądzie przeprowadzonej wśród moich znajomych okazało się, że książkę przeczytali/słyszeli o niej sami… ateiści (8 osób nie wiedzieć czemu wszyscy o poglądach lewicowych/skrajnie lewicowych). Im chyba absurdów wiary nie trzeba pokazywać, no chyba żeby umocnić ich wiarę w nie wiarę.
Oczywiście żeby było jasne, nie mam absolutnie nic przeciwko takim publikacjom, ale uważam, że mogą one nie wypełnić swoich celów „statutowych”.
„Za pysk” też nie chce nikogo łapać, jestem bardziej pacyfistą niż ateistą.
Książke przeczytam po sesji.
Wiem, moim faworyci to te dwa małe gejuszki (od kaczka zdechnie10 pisze:Eche - dobre.
Ja już kiedyś się z tym spotkałem, na początku maja, o ile dobrze pamiętam. Podczas pewnej, że tak powiem „debaty” (o ile palenie trawki leżąc na trawce można nazwać debatą) Rozmowa nie wiedzieć czemu zeszła na tematy „kościelne” ktoś, coś tam gadał, o tym Pio był oszustem i sam powodował u siebie stygmaty, jakimiś chemikaliami i czy tam kwasem. Nie wiem nie interesuje mnie to szczerze mówiąc.bellus pisze:Tak poważnie? Tutaj bez zgryźliwości, bo po raz pierwszy spotkałem się z takim poglądem. Mógłbyś napisać coś więcej.
Bellus nie pamiętasz już tej debaty w temacie o polityce. Debaty pt. „Polska kraj klerykalny – katole mają wielke wpływy” (by Chłopaczek) albo „Polska kraj umiarkowanie laicki” (by franz i bellus) O ile pamiętam do kompromisu nie doszliśmy (jakoś nam nie wychodzi te wspólne dochodzenie, może to i lepiej). Chłopaczek popadał w zbyt emocjonalne tony, ja próbowałem zacząć od naukowej typologii (oczywiście kuwa nie bo i po co zaczynać dyskusje od definicji i typologii skoro można pisać o krzyżykach w klasach) Ogólnie to jak zwykle każdy przedstawił swoje racje i rozeszliśmy się w swoje bajki. Ja nie mam ochoty tego powtarzać, ale jak chcecie to droga wolna. Może sobie poczytam jak będę miał czas.bellus pisze:Ja jako politolog (przyszły politolog - jak to brzmi pięknie...) lubię takie stwierdzenia. Ponieważ, żeby coś było faworyzowane to musi być (a przynajmniej to chyba najłatwiejsza droga) powiązane z państwem. Jakbyś mógł rozwinąć byłbym wdzięczny.





