Teoria teoria, a fakty sa takie, że mimo iz należe do panstwa, społeczeństwa moge miec swoje autonomiczne zdanie i nie musze się z nim zgadzać i przyznawac mu racji tylko dlatego, że tak twierdzi większośc lub większośc aprobuje jakies zachowanie np. religie. Czasami mój socjopatyzm czy aspołeczność to objaw racjonalizmu i niezależnosci.
Nie. Bolduje tylko, że nauka (raczej wbijanie w nieprzygotowane umysły) jednej słusznej doktryny to nie jest to niezbedny proces socjalizacji. Nikt tym dzieciom nie pokazuje, ze mozna inaczej. Dla mnie przedmiot Religia (choć zdecydowanie wolałbym Religiozawstwo) jest jak najbardziej słuszny, ale gdy pozna się podstawowe zasady działania świata. Najpierw wbijamy do głowy ze świat zostal stworzony w 6 dni, siódmego Bóg miał labe, a poźniej w szkole ucza sprzeczności o stałych fizycznych, ewolucji itd. To jest strasznie złe i niesamowicie "kołuje" młode umysły.bellus pisze:Chcesz podważać rolę rodziny w socjalizacji?






