I co z tego, że gramy? Awansowaliśmy z mocnej grupy el.ME i odpadliśmy w grupie ME, bo kadra była źle przygotowana fizycznie, a piłkarze po prostu nie wytrzymali niesamowitej presji ze strony mediów i kibiców, którzy wymagali wiele więcej, niż Polacy potrafią.Rezus pisze:Ale my obecnie gramy regularnie w dużych imprezach, z wynikami wiadomo jakimi ale zawsze gramy, a o przytoczonych reprezentacjach tego nie można powiedzieć. A jak jest Słowenia pokazały początkowe min. mecz z nami, tylko, że nasi kopacze po zdobyciu bramki postanowili dać sobie spokój z graniem w "normalną piłkę".
Dalej, eliminacje MŚ 2002 - graliśmy w strasznie słabej grupie i wybuchł talent Olisadebe - ale gdyby grupa nie była aż tak słaba, to i Złotousty Geniusz by nas nie uratował.
Później eliminacje 2006 - z Walią w wielkim kryzysie, Austrią na dnie i Irlandią Płn., która dopiero budowała sensowną kadrę ledwo, ledwo awansowaliśmy do turnieju, choć gdyby nie to, że trafiliśmy na najsłabsze ekipy ze wszystkich koszyków (nawet Anglii chyba nie można było widzieć słabszej) to tych punktów do awansu bezpośredniego by zabrakło.
Teraz znów jesteśmy w słabej grupie - Czechy w kryzysie, Słowacja i Słowenia na wyrównanym, przeciętnym poziomie, San Marino to wiadomo, Irlandia Płn. naprawdę mocna, a Polacy nadal są bardzo średni. I nawet jeśli awansujemy, to znów dzięki słabej grupie - gdybyśmy mieli choćby grupę Chorwacji z poprzednich eliminacji, to byłaby klęska tysiąclecia. Gdyby nie te słabe grupy Janasa i Engela, to teraz kibice nie widzieliby w Polsce ekipy, która powinna roznosić wszystkich w eliminacjach i może więcej osób by widziało, jak wygląda sytuacja polskiej piłki.








