Trochę po czasie jestem więc wszystkich zaległości ogarniać nie będę, ale z Bilbao zagraliśmy żenadę. Najbardziej wkur*** mnie to, że wciąż sami sobie strzelamy bramki po dziecinnych błędach w obronie. Wystawienie Leo na środku również było fatalnym pomysłem i nie rozumiem dlaczego nawet w takich okolicznościach (Zlatan kontuzjowany a stary piernik Henry pewnie pod kroplówką po reprezentacjach) Bojan nie dostaje prawdziwej szansy. Tak czy inaczej walić już ten mecz bo nie chce mi się do tego wracać a poza tym pewnie nic nowego bym nie napisał.
Absencje wykańczają mnie jeszcze bardziej. Marquez na szczęście nie ma grypy więc pewnie będzie można na niego liczyć, ale ostatnio grał tak słabo, że już wolałbym Maxwella na lewej a środek Pique z Puyolem.
Cholernie chciałbym już Iniestę na pomocy. Nasza gra zmieniłaby się dzięki temu i to na pewno na plus, ale do tego potrzeba gotowych do gry Zlatana i Henryka
Sytaucja jest słaba. Przed nami arcysuperduperważny mecz z Interem, który należałoby wygrać a potem Gran Derby. Przypuszczam (a bierze się to przypuszczenie zapewne z nadziei i nic poza tym), że na niedzielę Leo i Ibra będą gotowi. Real nie robi na mnie wielkiego wrażenia i niedzielna konfrontacja nie napawa mnie strachem. Większy respekt czuję przed Interem bo na pewno będziemy mocno osłabieni i to musi być widoczne.
Starczy bo sam nie wiem czy w dobrym temacie piszę. Może jakieś dyskusje się już rozpoczęły?





