Miałem bardzo złe przeczucia co do niego, gdy przychodził do klubu - zwracam to honor bodajże Akarinowi, który wtedy starał się wyprowadzić mnie z błędu - jednak Holender w pół roku zawojował Mediolan i spowodował, że pod niego Allegri ustawił całą taktykę. Pod niego, a nie pod Ibrę (który ma właściwie wolną rękę), Seedorfa, Robinho czy Pato. Okazał się być olbrzymim wzmocnieniem (śmiem twierdzić, że przy naciskach ze strony LeoInteru i Napoli nie byłoby tytułu, gdybyśmy grali bez Holendra, a już na 100% nie byłoby tak dobrych wyników obrony), ale na jesieni zaczął zawodzić.
Przyczyny tego stanu rzeczy są chyba dla wszystkich oczywiste - piłkarz mocno po 30 grający co trzy dni po 90 minut na bardzo wyczerpującej pozycji po prostu nie miał prawa prezentować się dobrze, zwłaszcza gdy całą pomoc przebudowano, a brakowało w zespole wielu kontuzjowanych ważnych graczy. Gdy wrócił po zasłużonym odpoczynku, to nie prezentował się źle. Kilka tygodni temu twierdziłem, że to jedyny z piłkarzy z wygasającymi kontraktami, z którym w ciemno przedłużyłbym kontrakt - zastanowiłbym się jeszcze nad Flaminim i Nestą. Podtrzymuję tę opinię, a tu znienacka wyskakuje taka informacja. Szok, zwłaszcza że na jego pozycji w kadrze mamy tylko dwóch graczy - Ambro i jego - dodatkowo nasz kapitan jest jeszcze często połamany i wcale nie taki pewny, jak kiedyś. Na wypożyczeniu jest młody Strasser, z którego nie wróci przed końcem sezonu, a jedynym możliwym - choć ciągle pozostającym w sferze marzeń - wzmocnieniem na tej pozycji jest DDR, który też przed latem do nas nie trafi, jeśli w ogóle.
W tej sytuacji takich plotek nie rozumiem wcale. Nie muszę chyba mówić, że na tej pozycji żadnego Nainggolana lub młodocianego Brazylijczyka nie chcę w połowie sezonu.
Informacje o odejściu Taiwo są coraz częstsze, pozytywem dla mnie jest to, że on nie chce odchodzić z klubu przed czerwcem. I dobrze, zasługuje na poważną szansę i powinien ją otrzymać - nie widzę powodu, dla którego nie miałby być próbowany w lidze w meczach z Bologną czy Sieną, to są idealne dla niego okazje, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie ma właściwie poważnej konkurencji na tej pozycji. Trochę niepoważne dla mnie jest traktowanie takiego gracza - nawet jeśli się go nie lubi, to jednak nie jest piłkarz znikąd, bez doświadczenia czy umiejętności - tak, jak traktowałoby się np. Didaca, gdyby pozostał w klubie. Gra w meczach to bardzo ważny czynnik w rozwoju piłkarza, np. dla Abate błogosławieństwem może być to, że w swoim czasie nie miał mocnego rywala na swojej pozycji, bo pewnie teraz bylibyśmy bez prawego obrońcy.
Abate uczył się rok. Fakt, przestawiał się ze skrzydła, ale jednak. I ciągle popełnia szkolne błędy, które mu uchodzą sucho, bo rywale ich nie wykorzystują.ileż do cholery można się uczyć ?
Ja bym go zostawił do końca roku. W najgorszym wypadku go sprzedamy, na czym wyjdziemy na pewno z zyskiem finansowym (reprezentant Nigerii, 27 lat, z długim kontraktem na pewno będzie kosztował parę milionów więcej, niż wynosi jego roczna pensja).
Bez przesady, ma 26 lat.Moim zdaniem niedopuszczalne jest, że przychodzi koleś co ma około trzydziestki i się uczy grania.
To jest zupełnie normalna rzecz. Włoski futbol jest bardzo trudny do nauczenia się w sferze obronnej, to nie jest tak, że ściągniesz Roberto Carlosa, odmłodzisz go o dwie dekady i będzie czarował z miejsca. Ustawianie się, współpraca z czasem nawet czterema sektorami na boisku jednocześnie w grze obronnej, dyscyplina taktyczna - to wszystko bywa bardzo trudne do nauczenia dla wielu, a zwłaszcza - nie chcę tu zabrzmieć jak rasista
Oczywiście, że Evra, Dani Alves czy Cole to jest dużo wyższa półka, ale jestem pewien, że we włoskich drużynach też nie czarowaliby od pierwszych minut.






