sickstick pisze:. Niestety wiele znanych doskonale czynników powoduje, ze Carroll zawsze (jak Torres w Chelsea) będzie na Anfield w większym bądź mniejszym stopniu wyszydzany i obśmiewany. .
Nie rozumiem. Carroll na Anfield był zawsze wspierany. Wystarczyło, żeby poszedł na rozgrzewke a całe Anfield traktowało to owacjami na stojąco. Zresztą Stamford na Torresa reaguje w podobny sposób. Kibice dostrzegają ogromną prace jaka włożył ten napastnik by zmienic styl gry, widzą tez prace jaką wykonuje na boisku.
Zagłebiłes się bardzo w kwestie psychiczne piłkarzy do czego cięzko jest się troche odność. Myslę jednak, ze jakby Carroll poczuł takie totalne wsparcie szatni to mogłoby się to udać.






