Dokladnie. Nagle wszyscy uznali, ze to ich ulubiony aktor był. Oczywiście abstrahując od tragedii, ale robi się z tego taka sama szopka (na polskich stronach społ) jak ze śmierci Jacksona, bądź Amy.Duch pisze:Wchodzę na facebooka, a tam multum ludzi ma na tablicach info o śmierci tego gościa. Ja rozumiem jakby chodziło o Jacka Nicholsona albo Bruce'a Willisa, ale żeby się tak ekscytować. Kolesia może raz czy dwa widziałem na ekranie.









